https://lh3.googleusercontent.com/-f4_NmqpN2co/VstfEMrAL2I/AAAAAAAASLw/zpotk47M2AU/s972-Ic42/1.png


Zapisz

niedziela, 15 maja 2011

232. EEC 2011 DIALOG ZDOLNOŚĆ PROGRAMOWANIA


W kuluarach rozgorzała dyskusja pt: Dlaczego nie jest organizowana taka wspaniała konferencja w języku angielskim? Uważam, że ten kongres został stworzony dla każdego "Polaka", tym bardziej, że jest nawołanie do DIALOGU i panele dotyczą naszej gospodarki, i to właśnie my mamy się edukować i myśleć o globalizacji i zmianach, więc to jest adresowane do społeczeństwa z którym się teraz należy porozumiewać i podnosić wspólną jakość życia wewnętrznie, a nie elitarną. W Niemczech listonosza stać na willę. Nie widzę uzasadnienia, aby był to kongres po angielsku. A i tak większość słuchaczy zna angielski w jakimś stopniu. I firma tłumacząca może zarobić na symultanice. Elity się odzywają nie uwzględniając "prostego zjadacza chleba", warstwy podatkowe to są. Ja jednak przywołuję do porządku. To jest Polska i gościmy po Polsku zagranicznych prelegentów.
Kolejny III Kongres Gospodarczy nazwę " DIALOG" i "NAUKA MÓWIENIA W JĘZYKU EUROPEJSKIM". Wspaniały początek pierwszego dnia, i otrzeźwienie w dniu ostatnim z tej radości.
Słuchanie prelegentów i konfrontacja Polsko-Zagranicznych wypowiedzi daje poważnie do myślenia nad naszym sposobem "załatwiania interesów". Nie zwróciłabym na to szczególnej uwagi, ale Pan Tomasz Kośmider – Prezes, Fundacja Technology Partners, powiedział na panelu "Unia Innowacji", że Polacy nie umieją rozmawiać w języku Europejskim (nie cytuję bo pamiętam to zdanie tak). Nie rozumiałam tego zdania, dopóki nie znalazłam się na dzisiejszym panelu "Współpraca Niemiec i Polski".
Brałam udział w Konferencji oczywiście patrząc/słuchając wypowiedzi pod kątem zmian Globalnych, kooperacji, prognoz, wizji i wskazówek, jak to ta Polska otwiera się na Europę. Wiadomo, że branżowe panele skupiają się na problemach wewnętrznych, jednak w każdym w którym brałam udział widać ukierunkowanie na to, aby nie stracić przez zły system (ogólnie), jedynej dla nas formy 'wspaniałego" życia, którą będzie produkt bezkonkurencyjny na skalę Europy. Produkt gigant, niszowy, oryginalny etc. No i aby to osiągnąć należy przybrać większy obszar skali, czy to w dziedzinie nauki (centrum badawcze), czy produkcji (klastry z klastrami), a co za tym idzie, to już mój jakby wniosek, należałoby zmienić politykę i ustawy.
Optymizmem moim i panelistów jest to, że mamy takie możliwości! Rozumiecie? Mamy! Mamy potencjał twórczy i wspaniałe społeczeństwo. I wiem to po samej sobie. Możemy zdominować cały rynek globalny, nie boję się tego tak nazwać. A pesymizmem jest to, że my jesteśmy krajem biednych ludzi mało zarabiających i jest nas malutko. I to nas nigdy nie ustawi w Europie. Przepraszam za to co piszę, ale to tylko moje zdanie i moje własne badania, i mój blog. Śmiem je tutaj pewnie wygłosić, bo znalazły poparcie w słowach zagranicznych prelegentów moje myśli! Nie mam śmiałości do dyskusji z tak wysoko postawionymi personami, nie chcę się być odbierana na wymądrzającą się, ale to niesamowicie mnie dowartościowuje, usłyszeć to o czym się samemu myśli i wiele z tego jest w tym blogu. Więc spokojnie tym wysoko postawionym personom dorównuję myśleniem strategicznym. O jak miło. To globalne spojrzenie na siebie samego w skali świata i wnioski, co bezwzględnie zrobić, aby być na tej arenie i grać jak równy z równym w tempie równym. Na panelu:
"Współpraca Polski i Niemiec w zakresie rozwoju gospodarki innowacyjnej
  • Instrumenty i formy wspierania innowacyjnej gospodarki – działania proinnowacyjne, zaangażowanie struktur rządowych
  • Finansowanie badań naukowych ukierunkowanych na aplikacje i innowacyjność – udział przedsiębiorstw w finansowaniu badań
  • Współpraca w zakresie programów europejskich
  • Współpraca jednostek naukowych Polski i Niemiec
Gościem była wyjątkowa osobistość Georg Milbradt - Premier Saksonii w latach 2002-2008 http://de.wikipedia.org/wiki/Georg_Milbradt w kilku zdaniach powiedział jak wygląda i na czym się opiera i będzie opierała współpraca Niemiec z Polską. Tutaj właśnie zrozumiałam, dlaczego Polacy nie potrafią rozmawiać językiem Europejskim. Bo "Europejczycy" mówią konkretami i faktami, nikt nie ma problemów typu "lubimy się, czy się nie lubimy więc może nie trzeba z nami jak z jajkiem, nikt się nie obraża za fakty i prawdę powiedzianą prosto w oczy" - nie ma takich cech, jest za to wypowiadany dobrze pojęty interes obustronny, który musi spełniać warunki i na to trzeba patrzeć realnie i to zdecydowanymi procesami zmieniać. 
Natomiast Polskie wypowiedzi, to rozwlekłe wyjaśnienia, tłumaczenia, uzasadnienia i slogany, wręcz baju baju, ale zapewne wynikają z naszej słabej pozycji i tego, że chcemy tej współpracy bardzo. Premier Georg powiedział o warunkach jakie musi osiągnąć Polska (okazuje się, że doskonale się zorientował w naszym systemie), na co Polskie kontr-wypowiedzi brzmiały: "bardzo pesymistycznie powiało, wcale to nie tak i się z tym nie zgadzamy".
A co Premier powiedział? (*): SIŁĄ GLOBALNĄ JEST WIELKOŚĆ I ILOŚĆ. NIEMCY DBAJĄC O POLITYKĘ I GOSPODARKĘ BĘDĄ KOOPEROWAĆ W PIERWSZYCH KOLEJNOŚCIACH TYLKO Z TAKIMI WYDAJNYMI PAŃSTWAMI, ZATEM CHINY. TO JEDYNA STRATEGIA ROZWOJU I DĄŻENIA DO ZRÓWNOWAŻENIA SIŁ. TUTAJ CZYNNIKIEM JEST POLITYKA DALEKOSIĘŻNEGO NAJWŁAŚCIWSZEGO PATRZENIA W PRZYSZŁOŚĆ GLOBALIZUJĄCEGO SIĘ ŚWIATA. I NIEMCY JUŻ WIEDZĄ O TYM, ŻE ABY W NIM ISTNIEĆ NA TAKĄ SKALĘ, KTÓRA POZWOLI IM PRZETRWAĆ JAKO LIDER I GRACZ, MUSZĄ ZAINWESTOWAĆ KAŻDE PIENIĄDZE W JEDEN WIELKI GIGANTYCZNY NISZOWY PROJEKT. TYM RAZEM EDUKACYJNY.  NIEMCY ABSOLUTNIE NIE WIDZĄ STRATEGII "KONKURENCJI", ALE JEDNĄ DROGĘ WYJŚCIA I ISTNIENIA: "BYĆ W CZYMŚ NAJLEPSZYM NA ŚWIECIE". DLATEGO JUŻ MYŚLĄ O INWESTOWANIU np. W JEDEN OGROMNY UNIWERSYTET NAUKOWY (to przykład). BO WRAZ Z WŁASNYMI SPECJALISTAMI BĘDĄ MOGLI W INNYCH REJONACH DECENTRALIZOWAĆ WŁADZĘ.

Niemcy będą technologii poszukiwać w Chinach, bo tam się więcej dzieje, szybciej, łatwiej się im z nimi współpracuje, to potęga masowa, bardzo się rozrasta, więc będą uważnie obserwować tamte zmiany. 
Widzą, że Chińczycy podnoszą jakość swoich produktów i technologii, błyskawicznie się uczą. To są zasady polityki Niemieckiej. ZASADY/NORMY DIALOGÓW. Po to również, aby nie importować specjalistów, ale żeby eksportować pracę, czyli przenieść własność intelektualną do innych krajów. Ostrzegł nas, że Polska traci i nie ceni specjalistów (garść w porównaniu z masą Chińską), tak jak Niemcy kiedyś. Aby dokonał się wówczas w Niemczech pewien wzrost gospodarczy i zatrzymanie tego procesu (nie znam tej historii) Niemieccy Politycy powzięli drastyczne nakłady inwestycyjne w badania. Dlatego osiągnęli sukcesy w biotechnologii obecnie. (tłumaczył skąd wzięli pieniądze i jak to finansowanie wygląda obecnie po tamtych decyzjach). 
Sukcesem dla Polski będą wysoko wykwalifikowani robotnicy, i inżynierowie. W POLSCE NALEŻY PODNIEŚĆ PŁACE I WYRÓWNAĆ DO POZIOMU NIEMIECKIEGO. NIE MOŻEMY WYNAGRADZAĆ NISKIMI PŁACAMI (on nie tyle wierzy, że nasz Rząd to zrobi, ale dla niego jest to założenie konieczne do wykonania naszych planów i ambicji, podczas gdy my posługujemy się nadmiarem emocji w planowaniu i zbędnych słów - widzicie różnice w posługiwaniu się językiem, to właśnie język "Europejski" jak domniemam - realizowanie koniecznych założeń, określonych rzeczowo i faktycznie). Z tymi wynagrodzeniami jest w Polsce bardzo nierówno, jedni mają za dużo w stosunku do wytwarzanego PKB, inni mają mniej niż 20% tego co wypracowali. 
To jest zdanie, które Premier wypowiedział tak na prawdę jako jedno z pierwszych i najważniejszych, że jako sąsiad kooperujący musimy być podobni gospodarczo. Rzeczywiście u Nas Polityka nie jest traktowana jak biznes, ale jak "gadane". Nie wiem czy Niemcy umieliby na Polskiej wsi robić interesy, tam się trzeba sporo nagadać, żeby ubić intratny interes. Czasem kilka godzin negocjacji przy wódzie, i np: z 4000 dzierżawy za działkę, robi się 600zł w ropie. (moje doświadczenia z autopsji). Nie osiągniemy tego poziomu, bo jesteśmy inną kulturą zbiorową i jednak trochę niecnie prowadzimy działalności. 
Znajomy, bardzo inteligentny, (mój nauczyciel życia), zajmuje się gruntami w rejonach typu "działka marzeń", powiedział mi, że potęgą są ludzie z najniższych warstw społecznych. (Czy prości Chińczycy i ich masa o czymś nie dowodzi?). Beształ mnie mówiąc - nie adresuj projektu do wyższych sfer, nie sięgaj najwyższej półki - bo go nie zrozumieją. Nie osiągniesz potęgi przemawiając do inteligencji, tylko do najliczniejszych, najniższych warstw. Zaprzyjaźniaj się z nimi, staraj rozumieć, bo to oni dzięki tobie spowodują zmiany. Ale to dotyczy chyba takich krajów jak nasz.
Dlatego ja znajdując złoty środek w ESLN, bo chyba najniższe warstwy nie mają internetu, nie interesuje ich nanotechnologia, nie składam formalnych wniosków, nie zatajam projektu, który przecież łatwo ukraść, [dokument gdzieś przedstawiony w kręgach elitarnych byłby niewydajny] - ale ja w miarę prosty sposób ujawniam go etapowo tutaj i adresuję do już lekko "oświeconych". Daję sobie czas na poznanie rynku i charakterów, bo się uczę. To ważne, aby każdy najskromniejszy człowiek, nawet z małą wiarą w siebie, ale z "przeczuciami" znalazł tutaj, jakąś zaadresowaną do niego siłę przekazu, i małymi kroczkami starał się interesować gospodarką i otoczeniem, bo ma na to wpływ.  
MY musimy się uczyć uczestniczyć w systemach. I nie w sposób bierny, ale czynny z wiarą, że jednostka ma potężną moc. ESLN ma jeden projekt Bankowy, on będzie systemem życia i wolności, ale społeczeństwo po za jakimkolwiek pojęciem ekonomii łączącej nas ze społecznym egzystowaniem, jest/będzie po za marginesem systemów, głównie nasi rodzice, dziadkowie - ale jest wiele młodzieży, której rodzice nie nauczają ekonomii. Ten projekt na szczęście nie jest na teraz, on rośnie w gigantyczną strukturę, która się wszystkim opłaci, którzy tego chcą i tworzą go jednostki, i jego czas rozkwitu to będzie największy kryzys globalny', jaki powstanie i o tym też mówiono na Kongresie. To niesamowite. Nawet podano autorów Amerykańskich przewidywań kryzysu światowego na lata najbliższe, może uda mi się to odszukać w internecie, Premier Georg również to potwierdził prognozami (poruszę to w temacie Chin i kilka "śmiertelnie" dla mnie ważnych zdań jeszcze).
A moim pierwszym pytaniem strategicznym do projektu ESLN było pytanie: "Jakie muszą zaistnieć warunki na świecie, żeby ten akurat projekt stał się sukcesem" - odpowiedź była jedna - kryzys globalny. Gdy projekt powstawał nikt nie mówił o Pakiecie Klimatycznym o globalizacji o Chinach o klęskach żywiołowych. Ja mały szaraczek, wręcz się modliłam o to, żeby to było tak, jak jest, ja nie chcę złego świata, nie chcę aby działo się coś strasznego, aby zmiany mnie przerastały. I właśnie dlatego robię ten projekt, on jest alternatywą wojny. Aby się nie stało Tak, i aby wtenczas było mniej emocji, a więcej myślenia i działania. Powolutku.  
Był taki moment, gdy powstał kryzys, że myślałam, że to już, że to to - myliłam się. Potem odetchnęłam z ulgą, że projekt potoczy się inaczej, ale nie - taki to mechanizm nie mam na niego wpływu opozycją, muszę z nim kooperować - kody SĄ, teraz wiem i rozumiem więcej, i potwierdzenie było dzisiaj wczoraj i przedwczoraj. Mylimy się tylko wtedy, gdy traktujemy sprawy emocjonalnie.
Jakie padły jeszcze zbieżne informacje? Na końcówce panelu Systemy Finansowe i Bankowe UE, w podsumowaniu : GLOBALIZM TO JEDNA STRUKTURA FINANSOWA, JAK JEST KRYZYS TO JEST WSZĘDZIE, JAK JEST DOBRZE, JEST TAK WSZĘDZIE. Nie wiem czy to tylko bankowców dotyczyło pewnie tak, ale odnieść to można wyobraźnią do życia gospodarczego świata.
Pan Premier Georg na poparcie swoich wypowiedzianych faktów, które były wynikiem rzetelnych badań, pokazał wykresy, gdzie to się plasujemy w ich statystykach. Nic szczególnego dla Polski z nich nie wynika. Małe, niewyróżniające się słupki plus nasz, a na ich tle trzy rosnące giganty CH, FR, DE. On nam powiedział co musimy zrobić. Tutaj nie ma dyskusji.
Ja jeszcze dodam od siebie, że aby się działo coś w tym kierunku, to całe społeczeństwo nie może od dzisiaj patrzeć wstecz. Jest tylko cel i to ten przed nami.Trzeba go programować.
Każdy panel, co jest znów optymistyczne według mnie, prezentował pewne powiewy NAUK od świata dyplomacji. Powtarzano, że oczekuje się DIALOGU, że Rząd, Ministerstwo, organizacje (mnóstwo jest tych nazw, skrótów) oczekuje dialogu. To jest teraz bardzo ważne i to pokazuje pewien poziom, że nie trzeba jak Wałęsa krzyczeć, że trzeba sporządzić pismo w którym się określa jednostka czy podmiot, ze swoimi uwagami. Nie można narzekać w powietrze [ale można robić "parcelację nieba", a to ciekawe]. Są procedury urzędowe i tymi środkami docieramy ze swoimi problemami do Ministerstw. Uważam, że jeśli studenci mają jakieś cele, obawy, pragnienia, czy cokolwiek, należy to na pismach zgłaszać, bezpośrednio, a nie rzecznikami, a co tam. 

Wierzę, że będą wszystkie rozpatrzone pozytywnie. Rząd Polski "przeobraża się" i wie teraz, że ta obustronna współpraca jest drogą wzrostu gospodarczego i zrealizowania planów. Muszą nastąpić zmiany ustaw (zwłaszcza ta o zamówieniach publicznych), zapisów, koncepcji, które dotychczas okazały się złe, bo przecież mają służyć publicznym inicjatywom i szybkiemu rozwojowi, zwiększeniem tempa, a te z kolei ciągną dalej łańcuch wzrostu. Podawano konkretne przykłady absurdów wynikających z tej ustawy, świetni młodzi paneliści z ogromnym apetytem na wielki rozwój i sukcesy.
Nie chcę teraz, aby ktoś wzdychał i kpił z tego co napisałam z taką wiarą w NAS, dlatego podam przykład na "działanie" z mojego miasta. Wydział Architektury i Urbanistyki odrzuca wnioski o drobne dzierżawy, nie kieruje się dobrem mieszkańców, ale swoimi planami strategicznymi. Sceptycyzm wobec tej instytucji jest uzasadniony, ale jedno nie równa się drugiemu, wprowadzono nowe Studium Uwarunkowań. Studium mówi nam co Gmina może zrobić w okolicach naszej działki, dzielnicy, miasta, i regionu. [Może zmieniać drogi w działki, działki w drogi, odcinać dojazdy niewytyczone i wiele innych zmian, po których przyjdzie nam płacić za "nowe" wynalazki Miasta w kwestiach zarządzania terenami] Niewiedza ludzi o pewnych produktach prawa i o tym, że mają na nie wpływ powoduje to, że nikt nie sprawdza co się tam wokół planuje, nawet nie rozumie się czasami ważności tych ogłoszeń. Tak to wygląda w Polsce, kapitalistycznie bazuje się na niewiedzy. 

Nagle gdy zostaje uchwalony na podstawie Studium, Plan Miejscowy, dokument pod każdą budowę, który mówi co możemy i ile wybudować, już absolutnie nie podlegający zmianom - wjeżdża koparka, wywrotka i kilka czarnych jeepów, ludzie wpadają w histerię i protestują. Ale to właściciele zaniedbali temat. Ja wiedziałam, że wokół rodzinnego domu są piękne tereny zielone, ale poprzemysłowe, z rozsądku spojrzałam na studium, okazało się że jest tam fioletowo, czyli przemysł! Natychmiast obeszłam wszystkich sąsiadów wytłumaczyłam, że jeśli chcą żeby nadal było spokojnie i zielono muszą to napisać we wnioskach proceduralnych. I mimo, że teren pod inwestycje jest nie lada gratką, wszystkich wnioski zadecydowały, że w Planie Miejscowym nic się tam już nie wybuduje. Teren pod zalesienie i koniec. Nie można krzyczeć - trzeba dialogować, NA PIŚMIE. To taki przykład na to, że można coś kontrolować w skali miasta.
Jak to w Polsce jednak i obyśmy to zmienili, kilkaset metrów "za widokiem z okien", wybudowała się wielka uciążliwa fabryka z tego co wiem bez pozwoleń stawiająca pierwsze fundamenty. Cóż. jedni mogą wiele inni nie. I oby Rząd pamiętał o efekcie piramidy. Na dole są jednostki stabilizujące piramidę i wtedy piramida będzie solidna, gdy te jednostki będą szanowane. W fabryce za małe pieniądze pracują ludzie na 3 zmiany. Postrzega się to w kategoriach "miejsc pracy" i tą utopią rządowych ustaw ludzie ledwo ciągną na minimum, od pierwszego do pierwszego i nie spłacają kredytów, bo nie ma już na to pieniędzy, a żyć trzeba i dzieci do szkół wysłać godnie. Lichwa przechodzi renesans chyba. Za co więc edukacja dzieci, których spuścizną są długi rodziców i ich firm
Na prawdę od najniższych płac idziemy na dno społecznie, razem z ubogą wiedzą. 300-400E zarabia wielu młodych i starych mieszkańców tylko Jaworzna, u progu XXI wieku. To ustanowione prawo płacowe dla Polaka, z całkowitym profesjonalizmem wykorzystują Chińczycy w Polsce (to wnioski z kolejnego panelu, które połączę z własnymi). To co oni robią nam, to my sami robimy sobie! Brakuje nam patrzenia konsekwentnego/perspektywicznego jak to powiedział Luc Palmen i miał rację. Wyjaśnię w kolejnej części, którą dopiszę jutro. I omówię pozostałe panele również. Bardzo ciekawe. Będę dawkowała bo jest tego sporo.
(*) cytuję jak zanotowałam, nie dosłownie.

Chiny a Polska: szanse i zagrożenia
http://www.wnp.pl/pliki/3503.html
  • Polsko-chińska współpraca gospodarcza – perspektywy rozwoju
  • Perspektywy rozwoju chińskich inwestycji w Polsce – szanse i zagrożenia
  • Wspieranie chińskich inwestycji w Polsce – mechanizmy i narzędzia rządowe oraz samorządów lokalnych
  • Chińskie inwestycje infrastrukturalne w Polsce – szanse i zagrożenia
Panel Chiński okazał się bardzo sympatyczny. Sympatyczny Sun Yuxi - ambasador Chińskiej Republiki Ludowej w RP przysłuchiwał się uważnie temu co Polacy myślą o Chińczykach. Sprawa jest niezwykle banalna. Chińczycy nie myślą i nie kombinują, są doskonałymi ekonomistami i są bardzo ostrożni, mają za dużo pieniędzy i nie wiedzą co z nimi robić, ogromne rezerwy walutowe zagraniczne są problemem dla Chińczyków. Oni mają jasne cele i prą z całych sił. Chińczycy zamiast inwestować na obcych terenach, których (na razie jeszcze) nie znają (ale szybko się uczą), wraz z ekspansją kupowali według jakiegoś własnego projektu długi publiczne i obligacje krajów do jakich emigrowali. Dlatego są potęgą. Inwestycje Chińskie w Polsce to sto tysięcy, a w UE to 130 mln Euro (nie pamiętam dokładnie).
Chińczycy ściśle się stosują do przepisów, zatem jeśli my sami będziemy mięli z Chinczykami problemy to będzie znaczyło tylko tyle, że nasze własne przepisy nam szkodzą. Ale z kolei lepsze warunki dla Polaka (oczywiście w tej klasie robotniczej) to Chińczyk u nas nie zainwestuje, bo my go interesujemy jako ta 4 kategoria po Rumunii i Bułgarii. Bo pamietajmy Chińczyk to super ekonomista i szybko się uczy. Ale Polak to podobno stereotypowy cwaniak. Zobaczymy. 

Nie mam tak dobrego zdania o Chińczykach jak moderator panelu Sławomir Majman - Prezes Zarządu, Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych SA, który się podlizywał tematowi. Ładnie to robił. Jednak patrzę na ten Naród, bo go w Jaworznie sporo i przydały by im się normy zachowania od nas samych. Nie kłaniają się, nie mówią dzieńdobry po chińsku (odwiedzając hale targowe z boksami chińskiego taniego produktu, który Polacy kupują na potęgę, rzeczywiście tanio), stosują ten sam wyzysk co Polskie firmy, czyli niepłatne nadgodziny, ciężka praca, L4 skazuje na utratę pracy, pierwsze 3 -mce bez umowy. Pracują tam młodziutkie polskie studentki za 1000zł i kilka moich koleżanek, mają dzieci i nie mają perspektyw tam na jakikolwiek awans, a innej pracy w Jaworznie dla nich nie ma, więc za te tysiaki utrzymują stare po babcine chałupy i kształcą dzieci. Inaczej się mają kadry zarządzające samorządowe w mieście, pełne przywileje. (Podobnie jest w Biedronkach, Żabkach, Aldikach i wielu innych marketach, gdzie kończy się pracę z przepukliną. Nie żebym była altruistką walczącą o "brud", bo większość społeczeństwa niestety rzuca pety gdzie popadnie, wywozi śmieci, pali opony, i skoszenie lub odśnieżenie kawałka ziemi po za ogrodzeniem jest już absurdem. Polak. Centrum Katowic - i śmierdzi (opinia zagranicznego gościa). Chinki w czasie przerw śpią pod stołami itd. Smutne to w skali Narodowej, no ale jedna się rozwija a druga nie. To moje zdanie. 
W supermarketach zachowują się Chińczycy okropnie, rzucają owocami, głośno mówią i przeklinają po chińsku. NASZ OBRAZ - CHIŃCZYCY SZYBKO SIĘ UCZĄ I DOSTOSOWUJĄ (?) Koleżanka z Niemiec mówi, że niebo a Ziemia Chińczyk tam i tu. Więc narzekajmy, ale nie na Chińczyków. Myślę, że to daje do myślenia. Ale też widać było, że i Polacy w Chinach szukają większej władzy i nie zgadzają się z prawem Chińskim, które jednak dba o to, aby tylko Rząd Chin, wydawał decyzje prawne. W Polsce jest nieco inaczej, nie znam szczegółów tego tematu, ale podobno w Polsce obcy prawnik może świadczyć usługi i porady Prawne, (jest tych przedstawicieli podobno 33 Państw). Co bardzo zdziwiło Pana Ambasadora! Hm..


Klastry – sposób na innowacyjny wzrost w gospodarce
  • http://www.wnp.pl/pliki/3504_21582.html
  • Kultura mądrego współdziałania zamiast drapieżnej konkurencji
  • Przykłady udanej współpracy w ramach klastrów. Czynniki sukcesu
  • Szanse i bariery dla synergii. Najczęstsze błędy w budowaniu i funkcjonowaniu klastra
  • Współpraca czy zmowa? Klastry a wolny rynek. Punkt widzenia klienta i partnera z zewnątrz
  • Perspektywa dla klastrów i ich rola w polityce gospodarczej do 2020 r.
  • Polityka wsparcia klastrów
Panel poświęcony klastrom był doskonały. Prowadzący panel Luk Palmen - Prezes Zarządu InnoCo Sp. z o.o. po prostu doskonały moderator jestem pod ogromnym wrażeniem ładu i spójności przeprowadzenia "ścieżki" wszystkich wypowiedzi. Poprowadził cały panel czysto, prosto, kulturalnie i ... idealnie, bardzo mądry poukładany człowiek. Wypowiadali się bardzo fajnie młodzi ludzie prezydiujący rożnym klastrom o rożnych charakterach. Elwira Waszkiewicz – Wiceprezes Zarządu, Stowarzyszenie Klaster Multimediów i Systemów Informacyjnych, zauroczyła mnie ta Pani.
Podziwiam erudycję i umiejętność dobierania w słowa opisu trudnej specyfiki działalności i problemów. Słuchało się fantastycznie i widać w stosunkui do zeszłorocznego panelu postęp w precyzowaniu tej formy z różnorodności klastrowej, działalności i efektywności zależnej od specyfiki klastra i ludzi/podmiotów zrzeszonych, która nie jest kompatybilna z systemami Ministerialnymi. Ministerstwo zaczyna dostrzegać błędy, albo raczej wyciągać wnioski i chce to zmienić. Zatem należy zgłaszać na papierze uwagi. Cały program strukturalny zwłaszcza „Rozwój instytucji otoczenia biznesu”, musi ulec degradacji i zmianie, bo problem dofinansowania i niemożności dopasowania się istniejących już wypracowanych struktur podmiotów, do programu w celu uzyskania funduszy jest w samych założeniach absurdalny (tam się wymaga jakichś doświadczeń na rynku, a przecież trudno aby nowe podmioty i innowacje miały 10letnie doświadczenia) temat pojawiał się przez wszystkie panele w jakich brałam udział, w różnych punktach. Podawano konkretne przykłady źle sporządzonej i niedziałającej ustawy, i absurdów nie do pogodzenia, która blokuje Polską Innowację, a którą z drugiej strony się popędza. To jest bardzo ważne, bo ponownie chwalony już prze ze mnie prężny młody Prezes AVIO POLSKA Sp. z o.o. Krzysztof Krystowski, walczy o funkcjonowanie klastra w okręgu Bielska Białej o tematyce lotniczej i wyraźnie dał do zrozumienia, że teraz aby to wszystko (po za nim) przetrwało jako innowacyjny twór i w ogóle, potrzebuje wsparcia Rządu.
  • Ciekawostką były wyniki badań czynników przemawiających za sukcesami klastrów i są to kolejno: CEL, 
  • KOORDYNATOR, 
  • ZAUFANIE (WSPÓLNA KORZYŚĆ), 
  • FINANSOWANIE TAKICH DZIAŁALNOŚCI (UNIEZALEŻNIENIE), 
  • ZBUDOWANY DZIAŁ B+R, 
  • WSPÓŁPRACA Z SAMORZĄDEM, 
  • PROMOCJA MARKI. 
Jednak jak patrzę na Jaworzno, całkowicie powiązane znajomościami, to przedostatni punkt stawiam na pierwszym miejscu bezwzględnie. Uważam, że jest w takich małych miastach najistotniejszym czynnikiem. To jest "Polskość" i trudna samorządowa walka o byt i stanowisko pracy. Zmienia się partia, zmieniają się zarządy, Partia się trzyma, umacnia się "rodzina". 
A dobrych jest niewiele. Nikt się nie przebije gdy mamy kogoś w "rodzinie". To razi, bo z tego płynie nieprofesjonalizm i niewłaściwa jakość - i widać to na Kongresie, bo z jednej strony chcemy Europejskiego rozwoju, DIALOGU, współpracy i ogłaszamy otwartość, ale jednak z drugiej (znów dwie strony) wszystko ograniczają wzajemne korzyści na szczeblach samorządowych. Co widać było wyraźnie na panelu Rafineryjnym.
Być może właśnie klastry i kontrola odgórna nad tym co się w nich dzieje, uświadomi powagę sytuacji i zatrzymanie studentów, i wykształconych ludzi właśnie w nich. Potwierdzenie, starych informacji, że klaster nie pomaga podmiotom gospodarczym, dopiero gdy ten w we wspólnej skali przetrwa, to może liczyć na łączone wsparcie koordynatora.
Trójkąt "Przedsiębiorczość-Nauka-Przemysł" nadal obowiązuje w programie ideowym klastrów. Tyle zapamiętałam. My chcemy Europy, coś tam mamroczemy o USA, ale nasze tempo inicjacji jest żółwim tempem. Brakuje wyobraźni też.

Projekty inwestycyjne w przedsiębiorstwach rafineryjnych http://www.wnp.pl/pliki/3529.html
Inwestycje zrealizowane w ostatnich latach
  • Biura technologiczne w Polsce. Wpływ zagadnień związanych z emisją CO2 na podejście do procesu projektowego
  • Nowe kryteria oceny procesów technologicznych związane z planowanymi regulacjami dotyczącymi emisji CO2
  • Innowacyjność
  • Konieczne inwestycje w polskiej petrochemii
  • Potencjał i możliwe obszary zwiększania efektywności energetycznej rafinerii
Temat mi obcy, ale chciałam z ciekawości zobaczyć co to jest. Panowało niebywałe poczucie humoru moderatora
Janusz Wiśniewski – Wiceprezes, Krajowa Izba Gospodarcza, Prezes, Polsko-Brazylijska Izba Gospodarcza
Po za tym na panelu nic ciekawego nie było (tajemnice), zobaczyłam przedstawiciela Polskiego, globalnej firmy projektowej FLUOR, http://www.fluor.com/pages/default.aspx (mają siedzibę w Gliwicach, ta sama która projektuje Elektrownię Atomową), również będą projektować nową infrastrukturę rafinerii. Panel i dyskusję odebrałam tak: "Było nam tak długo fajnie, a nagle wchodzi jakiś nierealny pakiet klimatyczny i nagle mamy kupę dziwnej roboty. To co funkcjonuje i przecież może jeszcze długo ciągnąć, trzeba do jakichś niewytłumaczalnych norm jakości i bezpieczeństwa na nowo projektować i szukać pieniędzy". (Panowie od atomistyki i rafinerii mają po dwa sygnety na przedostatnich palcach u rąk, przegląd złota). Przepraszam, ale jako zwykły szaraczek odebrałam tak ten panel. Jeszcze moje zanotowane liczby (nie mogę rozczytać notatek): 700mln $ wyniosły łączne nakłady remontowe rafinerii 2002-2008. (To chyba na wszystkie). 50mln ton ropy przepływa przez Polskę, a infrastruktura jest zła.
Jestem dopiero przed czytaniem materiałów zebranych na kongresie, więc gdy się zapoznam z nimi będę mądrzejsza o trochę. Ciekawsze rzeczy zeskanuję.


Inicjatywy Technologiczne dla strategii „Unia Innowacji” http://www.wnp.pl/pliki/3524.html
  • Strategia „Unia Innowacji” i polskie strategie innowacyjne
  • FP7/FP8, Europejskie Inicjatywy Technologiczne (JTI, PPP)
  • Innovation Partnerships
  • Finansowanie innowacji w Polsce: NCBiR, Fundusze Strukturalne
  • Polskie Inicjatywy Technologiczne: (lotnictwo, transport powierzchniowy, energia, surowce mineralne / zaawansowane materiały)
Bardzo ciekawy panel. Chyba jeden z tych na których padły konkrety w kontekście polityki globalnej, a jeśli nie globalnej to Europejskiej. Doskonały moderator Andrzej Siemaszko – Dyrektor, Krajowy Punkt Kontaktowy Programów Badawczych Unii Europejskiej. "Jeśli Polska nie zainwestuje w gigantyczne projekty innowacyjne czyli dla nas to mają być infrastruktury badawcze, to będziemy straceni". Obecnych garstki słuchaczy na panelu w nastrojowym biurze Hotelu Monopol, chyba nie trzeba było przekonywać. Świadomość tych ludzi, prelegentów, co do skali przedsięwzięć i decyzji jakie właśnie teraz trzeba podjąć w celu strategicznego ustabilizowania gospodarki Polski na mapie Europy, na przyszłość, wyszukanie takowych i podanie na tacy - było kojącym "miodem na serce", że istnieją ludzie świadomi zdarzeń i chyba rozwinięci intelektualnie, tak to trzeba nazwać. Jak zwykle Ministerstwo rozczarowuje na większości paneli, cha cha, niewiarygodnie... tępa, i przepraszam za ostre słowa, postawa stron Ministerialnych (nie czepiam się ludzi bez wyczucia), ale stwierdzam, że nie trzeba reformować Polskiej Gospodarki, ale Polskie Ministerstwo. 
No na przykład Ministerstwo Gospodarki wciąż bazuje na 10 scenariuszach Foresightu http://foresight.polska2020.pl/cms/ sprzed 2007 roku!!!! Przecież to już jest nieaktualne, nawet na panelu o Elektrowni Atomowej, padło stwierdzenie, że czasy są takie, że rzeczywistość zmienia się co 3 miesiące! I słusznie Prezes AVIO zwrócił uwagę, że nie ma lotnictwa na skalę Europejską w tym komplecie scenariuszy i to jest poważne niedopatrzenie. Określono 3 słuszne "lokomotywy" polskiej Gospodarki: WĘGIEL, jako oczywiście materiał do obróbki w nanopostać. MATERIAŁY MINERALNE miedź, metale ziem rzadkich, srebro, fotowoltanika. KLASTER LOTNICZY. 
Firma AVIO ma 10 letnią wyłączność na podzespoły do najnowocześniejszego Dreamlinera! I wiele innych, warto to wiedzieć jako chleb powszedni. [Koszt modułu to 283 tyś$. Przychody firmy to 100mln zł rocznie]. I jeszcze ten klaster ma potencjał się rozwijać! Okazuje się, że w Rzeszowie zalegają podobno "uśpieni" super specjaliści lotnictwa. W Zielonce ma też powstać najnowocześniejsze na świecie laboratorium do testów turbin za 50mlnEU (fundator AVIO). Będzie do dyspozycji dla wielu innych podmiotów badawczych i w planie jest kontrola rynku konkurencji poprzez właśnie te jednostkowe kosztowne produkty, otwarte dla wszystkich chcących korzystać. Doskonale opracowana strategia rozwoju!
Padło ważne stwierdzenie również, że Polska nie potrafi konstruować programów długofalowych, a właśnie takie stanowią o charakterze badawczym i rozwojowym, a także stabilizującym


System gospodarki odpadami
Odpady komunalne jako problem i jako surowiec. Segregacja i recykling w świetle przepisów i w praktyce zarządzania organizmami miejskimi
  • Technologia termicznej utylizacji odpadów wraz z towarzyszącymi mu kwestiami społecznymi, energetycznymi i inwestycyjnymi
  • Koszt budowy i efektywność spalarni odpadów – punkty widzenia miasta i operatora
  • Sprawny i efektywny system gospodarowania odpadami jako stabilne źródło paliwa dla instalacji termicznej utylizacji
Jak to w życiu, śmieci nadmiar, utoniemy w śmieciach i dożywotnio coraz więcej będziemy za to płacili. Weszła nowa Ustawa o Gospodarce odpadami w świetle ekologii. E-mobility panel, na pytanie co ze zużytymi bateriami litowo-jonowymi, padła salwa śmiechu ze strony koncernów, że i tak już jest za dużo nierozwiązywalnych problemów odpadów (??????)


Inteligentny bank przyszłości – wyzwania i rozwiązania 
http://www.capgemini.com//annual-report/2012
http://www.pt.capgemini.com/world-retail-banking-report-2011 

Placówka przyszłości – prezentacja wyników najnowszego badania World Retail Banking Report 2011, opublikowanego przez Capgemini, UniCredit Group i Efma
  • Zarządzanie relacjami w cyklu życia klienta
  • Business Intelligence
Zależało mi na tym panelu, uważam że przedstawiono fantastyczny program statystyk, doskonale opracowany. Okazuje się że mamy doskonałych bankowców, Polski zmysł "cwaniactwa" odzwierciedla się doskonale w krajach gdzie z pieniądza robi się pieniądz i przodujemy w świecie wynikami z produktów innowacji bankowych ( o ile dobrze pamiętam), których obecnym na sali nie zdradzono, bo obawiano się przecieków do mediów i słusznie (zbliżone do Amerykańskich). Pod linkiem ten raport znaleziony w internecie, warto się nim zainteresować bo dotyczy NAS. Te badania dotyczą czterech form korzystania z Banków preferowanych wiekowo i w różnych krajach (Internet, Mobile, Phone, Brand) i wnioski, aby dalej to wykorzystać w tworzeniu nowych projektów. Figure 5 to podział na świat gdzie "kolor zielony" właśnie gospodaruje pieniądzem z pieniądza, a "kolor szary" to kraje gdzie niedopuszczalne są takie metody zarabiania (ciekawe). Podkreślono jeszcze znaczenie Figury 10, rządek w poziomie Central Europe, szary pasek który określa młodzież korzystającą z usług bankowych Internet, Mobile, Phone, Brand w wyrównanym poziomie procentowym. Wnioski dla bankowców są takie, aby wymyślać kolejne innowacyjne produkty bankowe. Utwierdziło mnie to spotkanie w doskonałości projektu ESLN. Moja intuicja gdzieś się pokrywa z tendencjami etc. Pojawiało się jeszcze w kilku panelach zagadnienie niefunkcjonującego "elektronicznego podpisu" jako hamujący sprawność systemów finansowych.



Energetyka atomowa
  • Renesans z rozsądku – energetyka atomowa w Europie. Plany i miejsce Polski
  • Wybór technologii jądrowej – decyzja techniczna i polityczna. Najważniejsze kryteria przy wyborze technologii dla elektrowni jądrowych w Polsce
  • Uwarunkowania ekonomiczne projektów atomowych. Koszty budowy elektrowni i niezbędnej infrastruktury. Cena energii z elektrowni jądrowych
  • Bezpieczeństwo eksploatacji elektrowni jądrowych
  • Sposoby składowania i zabezpieczenia zużytego paliwa jądrowego
Na panelu poświęconym Elektrowni Atomowej, najbardziej interesująco mówił Jacek Cichosz - Dyrektor ds. Operacyjnych, PGE Energia Jądrowa SA. Zatem po pierwsze słono my podatnicy zapłacimy za całą inwestycję. Nie mówiono o tym otwarcie, ale jakakolwiek budowa elektrowni atomowej to mało zwracalna inwestycja w dodatku nie można jej ubezpieczyć. Chyba jeszcze paneliści nie uświadamiają sobie ogromnych kosztów związanych już nie z samą elektrownią, ale z nieistniejącą infrastrukturą - Polska jest na to za biedna!!! Złapałam się za głowę. Na dodatek te terminy! Momentami czułam się jak na Amerykańskim filmie. Do 2013 wybór dostawcy technologii. Do 2016 pierwszy blok! 2020 reszta inwestycji. Ja śnię.... W dodatku gdy cały Zachód począwszy od lidera Francji - zaczyna się głęboko zastanawiać czy jest sens inwestowania w atom w perspektywie przyszłości. Są poważne problemy ze znalezieniem składowisk odpadów, to też jakaś polityka. Podobno Niemcy mają ogromny problem z "wyłączeniem" Elektrowni, bo okazuje się że nieczynna jest bardziej niebezpieczna i radioaktywna niż czynna. Tą informację sprzedał mi kolega po tym jak słuchał audycji w Radiu Maryja. Wyłączanie trwa latami i jest jeszcze bardziej kosztowne niż budowanie (?) Szukające tego w internecie znalazłam inny starszy wywiad http://www.radiomaryja.pl/informacje/elektrownie-atomowe-droga-donikad/ a tutaj jaszcze bardziej sensacyjne informacje http://wiadomosci.wp.pl/wid,13217478,martykul.html

Ponieważ ja całe życie byłam zwolenniczką atomowej technologii. Niekoniecznie elektrowni, ale ogólnie silników jak w okrętach i statkach kosmicznych, samolotów i innych - to w dobie przybywającej wiedzy wraz z wiekiem, a nie odwrotnie - zmieniam zdanie, to wszystko ociepla oceany. Nie podobają mi się dewastacje lasów, wielkie kopalnie, ludzie jak setki lat temu pracujący łopatami pod ziemią, narażający życie w prymitywny sposób, wyobrażałam sobie energię jądrową jako antidotum na takie coś. Ale mija 40-50 lat elektrownie się starzeją i okazuje się, że są zagrożeniem typu "Zombie". Coś tutaj idzie nie tak jak powinno. I wnioski są złe. Panel był nudny.


E-mobility – nowy trend w motoryzacji
  • Green cars – pierwsze doświadczenia. Wizja vs realia
  • Plany wielkich koncernów samochodowych a perspektywy rozwoju segmentu
  • Świadomość konsumentów, uwarunkowania rynkowe
  • Możliwie skutki rozwoju napędu elektrycznego dla energetyki i sektora paliwowego
  • Bariery technologiczne, logistyczne, ekonomiczne, prawne (baterie, stacje doładowania, koszty produkcji pojazdu itp.)
  • Czyste alternatywy napędu elektrycznego. Kierunki badań
Na koniec chyba najbardziej bulwersujący temat z tych które wybrałam. Znów niewielu słuchaczy (nowe tematy niestety nie są w Polsce interesujące jakby same z siebie). Przyszłość energetyki i samochodów elektrycznych w systemach plug-in. Pierwsze wrażenie, to pewne obcowanie z filmem Amerykańskim znów, o czym tutaj się mówi, przecież to wszystko nie ma nic wspólnego z życiem przeciętnego człowieka. Mężczyźni jak duzi chłopcy, ostra rywalizacja między koncernami Toyota, GM. Niestety /stety Toyota miażdży doświadczeniem ponad 10 letnim wszelkie argumenty zatem uważajcie. Jest mi nawet trudno opisać skomplikowanie tematyki tego panelu. Dlatego sumaryczne napisałam 2 post wyżej. Nieodłączna jest niezwykła wizja miast, w ogóle jakiejś zwartej logistycznie całości dla takich e-mobility. Ja myślałam, że umarły te ideologie zapoczątkowane przez Rinspeeda-Urban Commuter, o transportowaniu małych elektryków pociągami. Ale już Magazyn Cars pokazał serię maleństw poruszających się po centrach handlowych, jak również Magazyn Top Gear na facebooku i zaczęłam powracać myślami do tych powstających dziwactw dla leniwych. My już mamy problemy z nadwagą światową w kg na jednostkę, a teraz jeszcze nie będziemy wysiadać z samochodów podczas zakupów i już całkiem osłabimy konstrukcję nośną ciała i nabawimy się  brzuchów. No i rodzi się problem łańcuchowy. Zasięg ograniczonego zasilania dopuszcza te projekty tylko w obszarach mocno zurbanizowanych, pomiędzy miastami podróżujemy pociągami (ale na innym panelu okazało się, że marnujemy Polską Kolej), dalej kolejny problem to zasilanie deficytową energią, i tutaj mnóstwo przedziwnej wymiany zdań w konsekwencji której auto będzie generowało w nocy lub podczas awarii dostaw z sieci, prąd dla gospodarstwa (?). Wszystko to do roku 2050 ( a nie 2037?). A ilość nowych dostawców prześcigać się będzie w konkurencyjności. 

Ale o jakich my mówimy awariach za ogromne dofinansowania w erze cyfrowej gdzie jedno padnie i wszystko pociągnie za sobą? Nowy 6-cio letni Narodowy Plan Inwestycyjny zakłada 20MW nowej mocy i zatem nową infrastrukturę o jakości Europejskiej. (Nie znam tematu). To chyba nie powinien być argument w tej konfrontacji. Absurdy świata science fiction i jednak bliżej krajów takich jak Niemcy, Finlandia, Belgia, Szwecja, itp. Gdzie obecnie "szantażem" podatkowym i handlowym zmusza się ludzi do użytkowania samochodów ekologicznych, bo według statystyk ludzie nie są zainteresowani kupowaniem takowych (tylko 20-30%) Przy okazji przypomniał mi się ESLN NANOLUNG, który jest pojazdem kapsułą podwodno-nawierzchniową, przecież z 2006 roku, idealnie wyprzedza model "city carsów" przyszłości niedalekiej, gdzie nie mając czystego tlenu w atmosferze, zamknięci w tych nanotechnologicznych organizmo-pojazdach będziemy oddychali produkowanym tlenem wewnątrz. FANTAZJA??? OJ NAWOŁUJĘ O POKORĘ DLA TEGO PROJEKTU, TO WIZJONERSKIE ARCYDZIEŁO NATCHNIONE WIEDZĄ O WIELE WIĘKSZĄ NIŻ ZASIĘG UMYSŁU ŚWIADOMEGO. Projekt projektem to marketing, ale rzeczywistość prawdziwa. Zresztą problem w podejściu, a nie w niemocy. 

W sumie mam dwie kartki notatek, ale czy jest sens je przytaczać. Temat ważny i urojony w stosunku do nieprzewidywalnej natury i jednak rosnącej gigantycznej machiny konkurencyjności, która może się jedynie zakończyć sojuszem równej rywalizacji czyli tym zrównoważeniem gospodarki, lub wojną gigantów. W ogóle to zrównoważenie ma się nijak! do głoszenia wzrastającej systematycznie konkurencji pomiędzy dostawcami i to na skalę na prawdę wielkich inwestycji, bo nic małego się nie opłaca w dzisiejszym świecie infrastruktur i sieciowości inaczej nie ptrafię tego sprecyzować. Przecież ten proces i wyścig o klienta w swojej postaci nie ma nic wspólnego ze zrównoważeniem. A ponieważ sojuszem się nie skończy, bo siły natury pokrzyżują te plany, jak i te wojenne, to na arenę wkroczy ESLN. To po prostu pewna forma oprzytomnienia. Bo nieuchronnie jako kapitaliści na małej kulce zmierzamy do klęski! http://www.declineoftheempire.com/2011/03/page/2/

I znów mam w uszach wypowiedź Premiera Georga Milbradt'a, który powiedział, że w przyszłości aby wszystko dobrze funkcjonowało potrzebna będzie jakaś forma WOLNOŚCI w społeczeństwie. ESLN ma już to dawno w swoich wizjach i poczytać można o tym w wielu miejscach projektu. Potrzebny zespół. Wolność uporządkowana hierarchicznie, tak aby każdy znał swoje miejsce i możliwości. Będzie tak tylko wówczas gdy odpowiednie stanowisko zajmie odpowiedni kandydat.

(najlepiej sprzedający się elektryk Mitshubishi), Mam broszurę Finansowanie inwestycji energetycznych w Polsce, jeśli kogoś interesuje zeskanuję. Jeszcze nie czytałam.

PS.
Podobno dzisiaj miał być koniec świata? Ja spędziłam dwa dni z Martyną, gdy ją "tracę z oczu" dziecko mi dziczeje. Oto jak ważna jest edukacja i kontakt intelektualny z dzieckiem, na który zapracowani rodzice czasu nie mają. Dzisiaj malowałam ganek i dziecko 5-letnie malowało razem ze mną krzycząc - Ciocia Kocham Cię! Czy to nie piękne, doprawdy po co czynić ten świat chorym.