Można gdybać, że piramidy powstały na wzór gór, ale jednak mają działanie energetyczne, a to już nie jest banał do pominięcia, nawet dla sceptyka jak ja.
Niedługo rozszyfrujemy tajemniczą istotę trójkąta czworobocznego, czemu by nie. KOD CZWÓRKOWY, PROMIENIOTWÓRCZOŚĆ, TEORIA OBROTU, ROZWÓJ INFORMACJI I ANALIZA ...no i... ECHOSOUND. Bez tego ostatniego, nie istnieje istnienie.
Planety to system kodujacy, ma funkcję i postać rotacyjną, jest układem pracy, aż dziwne, że nikt tego jeszcze nie rozpracował, tyle mądrych głów? Zatem proszę i mnie tutaj nie podważać, [a okaże się, że MY, bo projekt jest dla WAS to rozpracujemy. Jeśli jest rotacja, to jest jej praca, zasady działania i wytłumaczenia. Jeśli umysł pracuje to wypracuje odpowiedzi potrzebne do celów, trzeba tylko się zaczepić jednej namacalnej obserwacji - jest nią informacja zwrotna].
Już pisałam że to poważny błąd w nazewnictwie, który ograniczył percepcję i otwarty umysł - zamknął. Zamknijcie oczy, jesteście teraz ślepi. Co "widzicie"? Niewidomi, posługują się echolokacją w o wiele szerszym pojęciu, wydawanych przez siebie systemów dźwiękowych indywidualnie dostrajanych. To kolejne informacje zwrotne jakie mnie prowadzą. Świat kwantowy porozumiewa się echolokacją.
PRZESTRZEŃ. Czy istnieje? NIE ISTNIEJE "ściana". Istnieje informacja o skali i różnicach. Przestrzeń jest wypełniona punktami informacji. Zatem nadawanie sygnałów jest funkcją porozumiewawczą, no po coś to wszystko tak a nie inaczej istnieje, pytanie czy robimy z tego świadomy użytek? Dopiero eksperymenty myślowe ukazują skalę, i działanie, po prostu działanie.
(taki sobie zrobiłam wstęp do rozważań)..
Mam propozycję, nie do odrzucenia. Ponieważ uznaję współpracę Polsko-Europejską na płaszczyźnie inżynieryjno-fizycznej za najbardziej decydujący i strategiczny wyznacznik współczesności i przyszłości [jaką kodujemy tu i teraz], w opozycji do tandety byle by z czegoś wyżyć. Uznaję oderwanie się od Wschodu, mimo że mam sentyment do starych książek i ich wielkich autorów, o ile nie największych dotychczas umysłów nauk ścisłych i kosmicznych i innych też, metafizycznych również – bo Państwa te nie dbają o należytą równowagę w swoich granicach. A my sami w kapitalistycznym amoku dobrniemy na dno... czegoś tam...
Proponuję wybudowanie jednego wspólnego (jako uzupełnienie laboratorium kodowania ESLN, chyba… bo coś się zmienia w naturze) kondominium i to na granicy Polsko-Niemieckiej na terenie Śląska. Znajdować się tam będzie Centrum promieniowania synchrotronowego, nie takiego jak istnieją dotychczas, nie jestem jeszcze dzisiaj w stanie powiedzieć więcej. Wstrzymać dotychczasowe inwestycje rozrzucone na terenach tych Państw i skierować potencjał finansowy i edukacyjny właśnie na nowe laboratorium, albo na nowe badania. Czy to jest realne? Wszystko jest. Widzę teraz coraz wyraźniej jak pieniądze są topione w bezużyteczne inwestycje, czy naukowe laboratoria są celowo studniami bez dna? Bo wykazaliśmy błędy w starych założeniach.
Pamiętajmy, że dziać się będą w niedalekiej przyszłości rzeczy nieprzewidziane i złe, natomiast pohitlerowskie kanalizacje, bunkry i inne aglomeracje podziemne, są istotne w sytuacjach dramatycznych, które będą jeszcze przydatne, choćby w skażonym środowisku i wiele z nich jest planowane.[?] Brzydkie myśli, ale jednak się pojawiły sygnały zwrotne. Pamiętajcie, że jestem przede wszystkim bardzo praktyczną kobietą, może to wada, nie wiem. Naukowe środowiska rozwijające się, należy ochronić, ale te wnoszące rzeczywiste korzyści. Skażenie nam rośnie, a nie maleje. Co komu przyjdzie z wyspy jak żywność morska będzie szerzyć choroby? Fukushima wciąż jest aktywna. To się dopiero rozpromieniowywuje, a nie znika... na Boga..
Myślę, że system pola ziemskiego kwantu jest tak zaprogramowany, aby chronić to co mu służy [?] Umysły należy chronić? Mogę się mylić, owszem, ale napisać to muszę. Są rzeczy, które od dziecka się we mnie kodowały, jak widać nie bez znaczenia.
W laboratorium przede wszystkim potrzebujemy przestrzeni skalowej, musimy badać jaka skala próbki odpowiada systemowi w hierarchii programowania, przełożenia. Nie wiem, może LHC da się zaadaptować w nowe eksperymenty. Szkoda tych bilionów dolarów. W Masdar ja w ogóle nie wierzę, może jako miasteczko turystyczne, ale to eksperyment, jakaś inwestycja w bogatych. Dziwna rzecz to jest... [Dopisek 2014, odsyłam do wykładu "między ziemią, a niebem"]
Natomiast ważne dla nas są eksperymenty kontynuowane, które zbadają zakres skali, jaka naszym systemem steruje i znalezienie czynników „oderwania”. To co jest w teorii, musi mieć odzwierciedlenie w praktyce i musi służyć konkretnym celom. W naszym otoczeniu fizycznym, sami w sobie nie odczuwamy indukcyjności, nazwaliśmy wszystko jako stałe składniki odniesienia, nie odczuwamy elektryczności naszych ciał, wirowości i wirtualności. Jest to jakiś nasz stan równowagi, natomiast eksperymenty, choroby, urazy ukazują nam jednak to, że jesteśmy konstrukcją cudownie zsynchronizowaną. Ale cokolwiek nowego nie wniesiemy w gospodarkę, czy żywność GMO, czy nowy sport, czy zwody, - będzie to nas zmieniało i uszkadzało.
Uznajemy, że indukcyjność tworzymy sztucznie, a to nie jest prawdą, tu gdzieś mamy luki wiedzowe. Bo informacja, staje się pracującym komunikatem, ten staje się pracującym obszarem, obszar staje się światłem skwantyzowanym, aż wreszcie odczuwamy siebie. Ale powstaliśmy z obwodu, inicjacji - nabieramy ciała, czyli co? Potem umysł się rozwija, nabiera doświadczeń, zbiera informacje.
Dostajemy to w procesie z po za Ziemi, to ma jakiś początek jakiego być może nie poznamy, bo nie jest nam to do niczego potrzebne, gdziekolwiek w tym procesie istniejemy, tam możemy się pod niego podłączyć, na tej samej zasadzie na jakiej rodzą się ludzie, czyli kwanty replikują. Może takie "sposoby podłączenia" znajdowali starożytni, bo byli lepszymi obserwatorami, miejsca o niezwykłych własnościach magnetycznych, i niezwykłe konstrukcje, do których należą piramidy, które jednak mają własności "tajemniczego działania".
------------
Czas jest składnikiem skali wielkości, skala ta to świat kodów jakie się realizują, to odczuwamy jako czas. My wciąż jesteśmy tu i teraz w stanie kodowego przeistaczania się pola światła, zatem bardzo dużo się dowiemy z budowy takich maszyn wielopłaszczyznowych, gdzie nie będziemy produkować sztucznych zakrzywień promieni, ani w ogóle sztucznych tworów ze zderzeń, ale właśnie je będziemy skrupulatnie obserwować, ich kierunek, ich ewolucję w czasie, skalę zakrzywienia, reakcje na kody myślowe, ich zachowania.
Cała nasza nauka będzie polegała na OBSERWACJI, ale już na gotowych założeniach celu. Przestańmy wreszcie „rozbijać kamień” - mechanizmy naturalnie funkcjonujące jako całość systemową są ruchome i się porozumiewają są powiązane, nie są "próbką" wyrwaną z całości, takie próbki to cegiełki nowych tworów ale nie dały i nigdy nie dadzą odpowiedzi czym jesteśmy, wierzycie w bajki, a ktoś z tego żyje całkiem nieźle.
Nauczmy się je MIERZYĆ, czyli mierzyć to, co samo w sobie służy do mierzenia - SKALA I HIERARCHIA.
Bo nawet nie wiecie, w jakiej skali kwantowej się poruszacie, nie wiecie jaki jest punkt odniesienia, jakie kody zależne od danej skali są odpowiedzialne, za jakie czynniki funkcjonowania. Jakie stany powodują naprawę ciała, modyfikację, wszelkie "magiczne" zjawiska. A one mogą istnieć bo istnieje kodowanie światła umysłem. O! To jest przed nami! To nam pokaże jak się rozrastamy, rozczepiamyi jaki jest nasz cel.
Oczywiście dla poznania specyfiki naszego jestestwa i dla antygrawitacji, bo od tego tu wyszłam, ale jak widać trzeba najpierw usunąć błędy i wejść na inne tory nauki.
Kodowanie to metody tylko i wyłącznie radioaktywne, aktywowane w jakiś sposób, niebezpieczne dla nas - gdy jesteśmy bez wiedzy, czym dokładnie jesteśmy. To najmniejsze skalowe, pierwsze warstwy systemowe jakie nas kolejno tworzą. Najgęściejsze ilościowo w swojej powtarzalności czy składzie, jeśli można tak to ująć. Są to informacje pierwsze i ich dotyczą kody czwórkowe w kształcie krystalicznym - Echosound. Jeżeli tak jest, jeżeli „dźwięk” uzyskany z danej formy, powoduje rytm, w jakim buduje się cały nasz system galaktyczny, ten rytm utrwala światło czyli informację pracującą w kryształowym wszechświecie [hierarchizującą się bo taki to już jest program niewolniczy i uporządkowany matematycznie] to również i te czynniki zdegradują promieniotwórczość, chyba że generowane były w kolejności hierarchicznej. To jest nie do ogarnięcia dla nas w obecnym stanie dziecinnych "atomów" [że co - że kuleczki?…] Muszę to tu wszystko wyprowadzić, dajcie mi czas.
Ale skoro się to o czym piszę pojawiło w tym aksjomacie jako wynik, to znaczy, że mnie to do czegoś doprowadzi, potem na nowo skorygujemy te treści. Jakiś fragment tej machiny mamy rozwalić i przebudować, że tak powiem.
Czyli echosound odpowiada za czynniki radioaktywne, informacyjne, sterujące, a te z kolei kodują. Daję to w cudzysłów, bo nie chodzi o coś, co „słyszą nasze uszy”, to w aksjomacie było tłumaczone. Nie wiem czy to jest osiągalne, na razie tylko spisuję pierwsze uczucia, tak wygląda proces naukowy.
Przypomnę, że „porozumiewanie” się kwantów to specyfika sonaryczna, również przełożeniowa, [zresztą tak działać ma telekomunikacja przyszłości, to robią uczelnie amerykańskie] i tak, hierarchicznie jeden dyktuje zadanie drugiemu i kolejnemu, i skala się zwiększa, coś wynika, dlatego „atom” w tradycyjnym pojęciu ma jakąś złożoną już formę [ale to kęs jabłka, z kęsów nie powstanie na nowo jabłko, które się urodziło z nasionka i drzewa]. Zatem Atom jest porcją wydłubaną z całego systemu -, nic nie znaczy. Rozumiecie oczywisty błąd myślowy jakiemu podlegacie?
Jesteśmy na końcu całego tworu (galaktyka, układ słoneczny, ziemia, ekosystem, człowiek, przynajmniej tak nam się zdaje) jako kolejny wynikowy twór złożony z wszystkich systemów objętościowo będących, a budujemy jeszcze coś innego - budujemy z siebie teraz modyfikując DNA ?
Nasz umysł jest jak przelewająca się przez nas woda, z której czynimy produkt. Kody jakie odbieramy wirtualnym umysłem, realizują nasze ręce. Nie ważne jest to co znajduje się w naszym organizmie. Odczytujemy kod i realizujemy. Jesteśmy nimi prowadzeni.
Tak wynika z przełożeń i zasad ewolucji świata kwantowego wedle kodów i to samo robimy my bośmy KWANTY.Ten sam mechanizm się stale skaluje, bo trwa, bo jest, bo istnieje.
I teraz, w co zacznie ewoluować informacja? No, w co? Musi się pozbyć balastu, oderwać od przypisanych kodów, zbudować nowe kody, przenieść się. Jaki to twór jest? Jaka Inteligencja? Ponadczasowa i skalowa.
Myślmy tak jak ona, tak to właśnie ma być. Wszystko inne zniknie i znika jako podsystem dla nowego. Czujmy się jak produkty, a odczujemy czym jesteśmy, potem zrobimy się programistami.
A do budowy czegokolwiek w naturze potrzebna jest zawsze i bezwzględnie symetria. Zauważcie, że wszystkie Kule wokół Ziemi właśnie tą symetrię gwarantują, to są również systemy przełożeniowe! dalszym, przypisywanym hierarchicznie kwantom „dzieciom”. Muszę to przeanalizować. Czemu służy symetria?
Symetria i splot. A to wynika z rytmu i z wpływów w przestrzeni. Programator taki główny (wszechświat), nie musi być obliczony na efekt, sam się buduje w krystalicznej strukturze ścianek (założenie). Zapanujmy nad tym i przechwyćmy tą „końcówkę” świadomie, która ewoluuje. Naszą Ziemską. Możemy. Paradoksalnie, cel zbiorowy nam to pozwoli dokonać. Bo to jest właśnie ta „końcówka”.