https://lh3.googleusercontent.com/-f4_NmqpN2co/VstfEMrAL2I/AAAAAAAASLw/zpotk47M2AU/s972-Ic42/1.png

Blog to pierwsze absolutnie aksjomatyczne natchnione przemyślenia, jakie są informacją zwrotną na wysyłane kody myślowe. Programujesz, otrzymujesz - nie masz wpływu na czas. Projekt ewoluuje, dojrzewa, streszcza wartości. Jak cię ciąć i ciąć, to na końcu widzisz wibrujące zobrazowane światło, wynik zobwodowania, to wynik programowania. Pole wokół funkcji (a nie cząstki) to zapis tego co widoczne - zapis wynikający z algorytmu wibrac. Echosound. PROGRAM
Zapisz

sobota, 1 grudnia 2012

AAAAAA ..ATOMY [ziewnęłam]

A pro po silnych i słabych oddziaływań, bo z kilkoma osobami rozmawiałam w ostatnim czasie, zatem zapytałam mojego fizyka jak to widzi, a on w swoim specyficznym obrazowym stylu odpisał:


"""Co do oddziaływań, oto moja odpowiedź:

Co to jest oddziaływanie silne?
Wyobraźmy sobie drwala, który ściął wielkie drzewo i teraz tnie, i
rąbie je na szczapy (pasujace do jego kominka). Po zakończonej
robocie siedzi sobie wygodnie w ciepełku. Bo uważa, ze zasłużył na
odpoczynek, napracował się przecie. Patrzy z zadowoleniem na stos
zapasu drewna przy kominku i myśli: to wielkie drzewo, które ściąłem
składa się najwyraźniej z tych właśnie szczap, które tu leżą.
Dlaczego? No po prostu, jesli je wszystkie pookładać obok siebie, to
kształtem przypominają znowu to wielkie drzewo. Tylko co trzyma
szczapy razem, żeby się to poskładane drzewo nie rozpadło. I w tym
momencie drwal doznaje przebłysku nieprzeciętnej inteligencji:
trociny! Tak jest, niewątpliwie trociny trzymały te szczapy razem
tworzac drzewo. Pozbawiając drzewo trocin spowodowałem jego rozklad na
jego podstawowe elementy - szczapy drewna.
Ot, jaki mądrala, usiadł i wymyślił.

Jeśli myślimy tak jak ten drewal, to nazwijmy oddzialywania silne
trocinami fizyki 20-go wieku; one w podobnym sensie trzymają razem
podstawowe elementy jądra atomowego, tzw. nukleony (szczapy jądrowe?).

Co to jest oddziaływanie słabe?

Wyobraźmy sobie rzeźbiarza, który stojąc przed dużym blokiem skalnym
zaczyna odrąbywać z niego mniejsze i większe kawalki, aby stworzyć
jakąś piękną rzeźbę. Po zakończonej pracy spogląda na stos odłamków
kamiennych i stwierdza, ze miał rację, podejrzewając, że każda skala
musi składać się z jakiejś rzeźby i z odłamków skalnych. Przez
uwolnienie tych odłamków ze skały umożliwiamy rzeźbie ukazać się w jej
oryginalnej postaci. Co trzymało te odłamki skalne razem z rzeźbą we
wspolnym bloku skalnym? Oczywiscie - pył kamienny, który uchodzi ze
skały w trakcie procesu rzeźbienia. To wie przecież każdy rzeźbiarz,
czyż nie?

Jesli myslimy tak jak ten rzeźbiarz, to nazwijmy oddziaływania słabe
pyłem kamiennym fizyki 20-go wieku; one w podobnym sensie
umożliwiają reakcję rozpadu (pewnych) jąder atomowych na tkwiące w
nich rzeźby i odłamki jądrowe (elektrony).

Komu to powyższe wyjaśnienie jest zbyt dlugie, oto jego krotsza wersja:
oba oddzialywania to bajki fizyki 20-go wieku."""

Dlatego człowiek jest Kwantem i jego dzielenie, i rozłupywanie jest głupotą w którą brniemy.  Nie dostrzegamy systemu zarządzającego, ograniczyliśmy się nazwą "ekosystem" i w ten sposób budujemy błędy na błędach. A z kuleczek atomowych zbudowane jest wszystko jak z koralików.  I jak pisze fizyk zaczynamy wymyślać coraz to nowe bajki. A z nich bezużyteczne skarbonki laboratoryjne.

Uśmiałam się, bo na tym wszystko bazuje jakby ówcześnie. Ja to widzę tak, że nauka obecna wyrwała ze "ściany" kryształowego systemu wszechświata kawałek materii i na dłoni ma ATOM, kawałeczek tego wszystkiego i rozdrabniając tak tą próbeczkę, próbuje zgadywać czym jesteśmy, czyli jak w postach niżej - odciąć rękę i z tych odciętych rąk zlepiać na nowo człowieka. Nie ma się co śmiać, bo to tragiczne! Na tym buduje się rzekome badania teleportacyjne i inne w które ładuje się niewiarygodne pieniądze!

I tłumaczę, może nieco inaczej niż fizyk, że owszem my wyrwiemy tą próbkę nazwaną atomem, wyrwiemy ją skądkolwiek i będzie ona się rózniła, ale jej już nie wklepiemy w tą ścianę, nie wkleimy, nie wbijemy, nie wmontujemy jak sztuczne serce, etc. I ona nam nie powie wcale czym ty jesteś! Bo ta ściana jest złożonym tworem hierarchicznym z systemów. To wielka płaszczyzna precyzyjnie funkcjonująca na całej powierzchni. Jesteś na niej punktem, ale składasz się z całej warstwowej powierzchni, bo po to one powstały, te systemy/warstwy hierarchicznie, abyś powstał z tego procesu przełożeniowo zasilany TY. Albo ty powstałeś dopiero po nich, z nich. Jak odgadnąć jaki mózg ma każda z nich?

Każdą taką warstwę, co fizyk nazywa chyba widmami, cechuje mechanika rotacyjna koleracyjna, która jest mechanizmem na bazie którego powstaje kolejny system. Jest to bardzo uproszczona wizualizacja, bo aby powstała jedna warstwa o jakiejś funkcji przełożeniowej, to i ona sama składa się z wielu warstw, które musiały się budować obok siebie jednocześnie, w różnych warunkach  i cyklach także, [samouczących] a potem łączyć. Tak samo powstawał złożony człowiek-kwant.
I to jest jeszcze jest uproszczenie!  Bo my jesteśmy tylko obrazem, rzutem na płaszczyznę, tego co w tym projekcie nazywamy: INFORMACJAMI.  Wielosystemy Wszechświata to nie punkty, ale objętość, działanie systemu zawiera się w obszarze, w objętości, dlatego nie można wyrwać atomu i uważać, że się z tego można poskładać na powrót człowieka czy cokolwiek. [***] Wspólne Pole Informacji rozseparowało swoją informację na nas kwanciki, aby produkować. Ale steruje nami całość, być może nieskończona! Kwantyzacja produkuje produkt zwany wydzielona "Informacja".  Jak zapis na płycie CD. To czemuś służy. Gdzie po śmierci membran czyli po wyczerpaniu dawek zasilających wędrujemy?
Informacja i skala nami steruje, a to już jest dział niewidzialnych produktów, niewidzialnych systemów, których jest taka sama ilość jak widzialnych warstw/systemów. To jest Tandemowość. Ale zapisy czyli te warstwy niewiedzielne informacji przenikają się strumieniami rotacyjnymi w czasie teraźniejszym czytniczym, a świat zwizualizowany jest związany trwale i podlega czasowi przełożeniowemu. Nie da się przekodować świata widzialnego, nie przekodowując świata niewidzialnego najpierw. Czyli najpierw kody myślowe. Przyszłość jest taka jak teraz twoje kodowanie.

Hm.. Bo to daje zagrożenie wielkiej niewiedzy tego, co się stanie po tym, jak połączymy krowę z muchą. To połączenie wytworzy wtórne działanie w kierunku Pól Informacji, a te będą kodować całą rzeczywistość, zaczną się dziwne rzeczy dziać z nami, po za naszą kontrolą, i to robimy cały czas, bo obecnie cała nauka działa od dupy strony.  Bo KWANTYZACJA, czyli obrazowanie informacji do postaci światła, czyli świata widzialnego, zaczyna się w Niewidzialnym Polu Ekosystemowym Informacji, a to pole MA ZASADY DZIAŁANIA!~!!!  Tam panuje Boskie prawo mechaniki równowagi, konsekwencji i KIERUNKU.

To całkiem inna mechanika jaką należy stosować w laboratoriach, tu czas przełożenia jest panem wszystkiego. To jest praca z systemami, którymi na razie najlepiej zarządza nasz mózg.

A my najpierw żremy modyfikowane dziadostwo, nie wiedząc, że powoli zniekształci to nasze kody poprzez nowe informacje w polu informacji, które zawsze będą szukały jakiegoś uporządkowania, bo systemy niewidzialne są nad nami, podlegamy im bardziej niż sądzimy. To jest ta "Boska sprawiedliwość". Prawo obrotu, powrotu informacji, analizy. Dlatego jest to też system samoobronny każdego. Ale .. do czasu.

My niszczymy własne systemy samoobronne. Uczcie się duzi i mali, ważni i ci co nie mają wiary w siebie. Po przejściu aksjomatu będziecie mądrzejsi ode mnie, lepiej poukładacie tą wiedzę, ale eksperymenty myślowe są podstawą. Nie jest wyścig ego, to praca, która ma dać wam świadomą trwałość twórczą. Dlatego nie jest to wyścig, który na końcu ma wypalić, nie ekonomia pieniądza tym rządzi, to stan permanentnego zaangażowania i rotacji informacji.

Atomy.... skoro lalka jest z atomów to.... dlaczego ona nie żyje?

Rotacja, to jest mechanizm kwantyzujący i czytający informacje jednocześnie, samoanaliza i kodowanie, stąd też dzielenie czegokolwiek na jakieś oddziaływania silne czy słabe na bazie "ludzkiego odniesienia", bo Słońce jest duże, a atom mały - jest idiotyczne. Nawet taka kura domowa jak ja, to po prostu WIE.

KWANTY stanowiące produkty hierarchicznie budowanego złożonego Wszechświata to MY.


Atom to nie układ scalony, który ktoś odepnie, a potem wepnie w płytkę, albo z tego coś zbuduje. Dlatego mamy tyle martwych sztucznych produktów we wszechświecie czy na Planecie, co jeszcze długo będzie tajemnicze. To nawet nie kawałek żyły wyrwanej i wszczepionej komuś innemu. To nie Prefix czy Sufix, który sobie wymienimy w klocku DNA. To jest nieznacząca próbka jakiejś znikomej wielkości, która niestety przeprogramowuje u samych podstaw stan Niewidzialnego jednolitego dla wszystkiego co we wszechświecie Pola Informacji. Im mniejsza próbka tym jej szersza warstwa zasięgu kodowego. Skala tej próbki ma ogromne znaczenie za to.  No tak mogę moją małą główką to ogarnąć.  Atom i jego mechanizm nie zazębi się z powrotem w całą ścianę systemów bo ta machina jest jednością, produkującą próbki jak MY, według zasad przełożenia.

To co my właściwie robimy w tej nauce na Ziemi?

A no, budujemy. Jesteśmy jednym wielkim eksperymentem, dlatego możemy spełnić każde nasze marzenie, każda nasza potrzeba będzie zaspokojona przez system. To już pisałam w 1.2.3 części wstępu  do Teorii Obrotu. Wszystko jest uporządkowane. Tylko należy patrzeć jednocześnie blisko i daleko. Bo składamy się z tych 2 tandemowych składowych, jedna jest tu i teraz czyli cielesna związana kodowo powłoka wielosystemowa, a druga która to wyprodukowała sięga pewnie środka naszej galaktyki.

No tak...

http://www.youtube.com/watch?v=aLeT-BzB6F8

























[***] Wróciłam do książki Castanedy, którą uwielbiam, i czytam tam tak oto:
"Kiedy pękają nasze łańcuchy - ciągnął Don Juan - stajemy się wolni od codziennych trosk. Istniejemy w zwykłym świecie, ale nie jesteśmy już jego częścią. Aby należeć do świata ludzi, musimy dzielić z nimi ich troski, czego bez łańcuchów czynić niepodobna. Trzymamy w ręku alegoryczny sztylet, nasze zatroskanie własnym wizerunkiem i ranimy się tym sztyletem do krwi. Łańcuchy wyobrażeń, którymi jesteśmy spętani, tworzą wrażenie że krwawimy razem, że mamy coś co dla wszystkich wspólne: naszą ludzką naturę. Gdybyśmy się jednak mogli temu przyjrzeć bliżej, odkrylibyśmy, że broczymy krwią w samotności, że nic nas z innymi ludźmi nie łączy i że całe nasze życie jest tylko zabawą z posłusznym naszej woli, stworzonym przez nas nierzeczywistym odbiciem nas samych".

To niezwykły cytat i akurat pasuje w tym czasie i miejscu, a mówi o tym, że jesteśmy podłączonym pod całościowy złożony system wszechświata, kwantowym produktem, sami budujemy własny zbiór z ludzkich wyobrażeń, ale tak na prawdę jesteśmy "jego" kuleczkami, stworkami i produktami, bo to System Wszechświata nami steruje od podstaw. To łatwo dostrzec posługując się eksperymentami myślowymi, opisanymi w blogu.
Kiedyś przeprowadzono taki eksperyment , dwóm podobnym grupom ludzi powiedziano 2 różne rzeczy, że mają zadanie ale jest nierealne do wykonania, i drugiej grupie że mają zadanie realne do wykonania. Zadanie było to samo dla obu grup. Jedna z kodem nierealnym nie zdołała wykonać zadania, a druga tak.

WYOBRAŻENIA O NAS SAMYCH.   Piszę to, bo dzisiaj atakował mnie niedowiarek. Sam o sobie nic nie wie, a atakuje... dziwią mnie takie postawy. Bo ja jestem otwarta, a chcę jeszcze bardziej się wyzwolić z "łańcuchów"... fajne to jest, nie być poddanym ludzi, którzy nas atakują, bo uważają że rozumy pozjadali nie szukając sami odpowiedzi i rozwiązań, tylko powtarzają to czego ich wyuczono, po kimś.., powtarzają po kimś.. po kim i w jakim celu?  Dziecku nie można tłuc do głowy że to jest dobre, a tamto niedobre.
Zostawmy mu drogę poznania, albo będzie zdolny poznawać albo nie, wtedy będzie atakować.
To jak z drzwiami, albo wpuszczamy ciekawi innych ludzi, albo nie wpuszczamy i .... nie rozwijamy się. Mniej informacji i analiz, to mniej rozwoju. A w debatach wiedza to chyba podstawa, ale może ja się nie znam...
Wbrew pozorom tacy negujący i atakujący są bardzo dobrym materiałem dla badań nad tego typu projektami, to jak z tym fizykiem kiedyś, który chciał obalić astrologię jako niefizyczną brednię, a gdy zaczął studiować, stał się wybitnym Astrofizykiem i wiele jest takich przykładów.


Tak dzisiaj podesłane: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/708129,politechnika-poznanska-profesor-zacheca-do-rozmowy-z-woda,id,t.html?cookie=1
Proszę bardzo - atakuje się mądrych, [no bo od głupoty to się zazwyczaj ucieka].  A Pan Profesor Czesław po prostu jest twórczym obserwatorem.  Bravo.  Ale ile istniałoby oporu na niekorzyść ESLN to tyle w równowadze jest energiii na korzyść ESLN. Tu ważny jest KIERUNEK.  Bo ten projekt robi się sam wykorzystując prawo fizyczne, zwyczajnie mechaniczne. Ale trzeba o tym wiedzieć. Trochę potrenować. 
W Japonii i w Chinach dofinansowuje się badanie "żywej wody", jest to atrakcja na rynku. Ale oczywiście znów zarzuty, że za pieniądze uczelni sobie profesor fantazje realizuje, a mój kolega mawia: A kto im broni zarabiać i swoje fantazje realizować?


piątek, 30 listopada 2012

MECHANIZM DWÓJKOWEGO ROZSZCZEPIENIA EWOLUCYJNEGO = MITOZOWANIE

Człowiek jako zapis żyje jeszcze bardzo długo po śmierci ciała czyli membrany, czy wiecznie? Tego nie wiemy z dowodów, dopiero fizyka kodów da nam odpowiedzi. Jego zasób zasilający się wyczerpał, membrany przestają funkcjonować, zużyły się, starość, ale zapis pozostaje i spełnia dalszy proces kodowy, przełożeniowy na kolejne kwanty- ludzi. Oczywiście dobrze jest się zaprogramować, jak to zrobić długa droga naukowa, medytacyjna, ale już własna.

Niemniej wpływ na ten stan ma nasza "dobroć" tu na Ziemi. Emocje, cechuje mechanizm fal i synchronizacji naszych Płyt CD stemowych, [sięgnąć w materiał w tym blogu], to zaawansowany schemat rotacji i zarządzania informacjami, kodami etc. Tak jesteśmy zakodowani w systemie. Tu na Ziemi naszym losem zarządza Ekonomia, brutalność, wyzysk, oszustwa, - bez tego nie damy rady funkcjonować i bogacić się, bardzo rzadko w systemie kapitalistycznym. Ale tak postępując budujemy mechanizm wtórnych informacji niewzrostowych, które stanowią o świecie zapisów, czyli że po śmierci nie jest tak różowo jak by się zdawało.

Im bardziej jesteśmy uczciwi i mamy dobre Intencje, jak to nazywają Indianie, tym lepszy jest dla nas świat czystych zapisów. Bo to KIERUNEK w mechanice. Wczesne kultury sprzed starożytności posługujące się technologiami nam nieznanymi, wszystkie WIEDZIAŁY o życiu "pozagrobowym". Tak zaczyna się każda nowa cykliczna cywilizacja, to nam mówi Astrologia też. Dawniej Astrologia była technologią, dlaczego tak nie jest dzisiaj? Skoro ustawienia pojazdów orbitalnych też zależą od Planet. Bo to, co jest obecnie, nie jest AstroFizyką; nadal wykreślany Astrochart urodzeniowy zaliczamy do Horoskopów. Ale też nie jest Astrologiem ten, co nie zna podstaw fizyki, a tej właściwej NIE MA, dopiero ESLN ją buduje technicznie. Wszystko tutaj można sprawdzić i doskonalić się. Tu jednak niewielu Astrologów posiada wiedzę godną nauczyciela jak tak słucham tu i ówdzie. To trzeba mieć jak talent, z którym się człowiek rodzi, bo wyuczyć "studentów" będzie można dopiero na Fizyce mechaniki kodów.

Ta ogromna rozbieżność działania, że skawntyzowani musimy walczyć o życie [ciało], a strefa kodów [Pole Magnetyczne] nas niestety karze za to "po śmierci", jest również typowym dwojakim charakterem systemu. Kolejnego systemu. Jesteśmy całościowym systemem w hierarchii: życia i umierania, bo tak ma być. Zapis generuje powstawanie.
Takim dwojakim elementem kolejnego systemu jest płeć. Przełożenie systemów na kolejne systemy, całe to powiązanie jest trudne do zbadania, ale ZAWSZE ma jakby komplet stymulujący coś co nazwę DUALIZM JAKO TRWANIE, BY TWORZYĆ NOWĄ TECHNOLOGIĘ. 

Mamy chromosomy X i Y, to jest hierarchicznie ustawiony jakiś system, mamy krew, a w niej krwinki białe i czerwone, a może znajdziemy inny dualizm, mamy DNA z dwoma paskami, sami w sobie mamy ciało i duszę "tandem kwantowy", ale też jesteśmy dwugatunkowi w hierarchii, mamy mitozę,  dokładnie analizując i określając systemy "twórczo przełożeniowe" przecież, w hierarchii napędu, zasilania i przełożenia, - zawsze znajdziemy jakieś "2" dwójki.  Nawet oddychanie jest wdechem i wydechem, a skład zależy od większej ewolucji stanu otoczenia, kodowanie obrazu wymaga mrugania, - tu musicie uruchomić własną specjalistyczną wyobraźnię. Tu piszę to w formie bardzo prostego mojego myślenia ZAŁOŻENIOWEGO. Ta dualistyczna mechanika ruchu przekłada się w każdym systemie na skalę. Ona być musi i jest.
Ale dwójkowanie czy mitoza są określone i "trzymane" w kodach daleko, daleko po za samym ciałem. To cała machina hierarchicznych systemów wokół ziemi transportująca poprzez przełożenie INFORMACJE.
I oczywiście, że to nie zawsze idealnie funkcjonuje, bo natura jest mechanizmem samodoskonalącym się, samouczącym z otoczenia, zmieniającym pod wpływem zmiany otoczenia czyli informacji, a nie precyzyjnym i stałym w każdym przełożeniu. Natura i ewolucja nie są skończonym procesem i czasem coś się brzydkiego urodzi, czasem zmutuje, a czasem zmieni, zdegraduje etc. Sięga tak daleko jak skala kwantów w Kosmosie. Dlatego czasem giną cywilizacje, bo akurat popiół wulkaniczny zanieczyścił powietrze.

Ja to tu bardzo nieudolnie opowiadam i upraszczam, ale nie jestem biologiem, chemikiem etc etc. wiedzę mam szkolną,  wybaczcie, to wy jesteście lepsi w tym analizowaniu. Gdzieś następuje początek kwantu, i nie jest to na pewno macica, zatem następuje w polu informacji, poprzez kolejne systemy zbudowane z pierwiastków światła, jak gazy, woda, powietrze... czyli nasze 4 podstawowe pierwiastki?.... a może wcześniej...
- w elektronie, 
który posiada ładunek, albo dokładnie w płaszczyźnie z elektronami czyli systemie z elektronami - komplecik,
http://www.wykop.pl/ramka/47686/po-raz-pierwszy-w-historii-sfilmowano-elektron/
http://www.youtube.com/watch?v=ofp-OHIq6Wo

Białka też zmieniają się w rekcji z kodami z otoczenia, ten sam dualizm systemu powinniśmy analogicznie szukać w białkach jako formie, ale tu się nie znam i nie bawię. Ale tak, jak każdy system muszą mieć dwie funkcje, swoją własną życiową i autonomiczną, i tą drugą nadprogramową która steruje całym nadsystemowym złożonym tworem w jakim funkcjonuje białko. Nie wiem czy to dobrze opisałam, ale to wynika z mechaniki rotacyjnej i samoanalizy informacji na każdym szczeblu przełożenia dowolnych form skawntyzowanych.

Przecież nie wszystko jeszcze wiemy, a nawet niewiele wiemy...

Mechaniczno analitycznie tak to się kształtuje :)  jak w tytule: mechanizm dwójkowego rozszczepienia ewolucyjnego, tak by nadawać wciąż kierunek celu nadrzędnego z zachowaniem własnych funkcji."Mitozowanie" [? ]

Zatem i ta strefa życiowo-smierciowa jest w całości stanem kompletu ewolucyjnego w czasie jakiego nie ogarniemy. Można się bawić jak ktoś jest w temacie obcykany. Mnie się nie chce, ja tylko potrzebuję skonstruować pojazd kodując systemy, tak by uzyskać przełożenie i zasilanie. Ciągłość podlega prawom równoważenia, a te w świecie skawntyzowanym też będą dwójkowe, lub będą to jakieś pary, komplety, czynności odwrotne, ale jednocelowe, etc. Ile systemów tyle różnorodności i tyle fizyk, dlatego mechanika na bazie Teorii Obrotu spaja wszystkie w jeden sposób działania przełożeniowo.  Na prawdę tak najprościej to ogarnąć [tak sądzę i robię aksjomat]
Jakbym się miała uczyć o skomplikowanym funkcjonowaniu białek bez rozumienia, że w hierarchii są systemem tak, a nie inaczej działającym z praw mechaniki, czyli własnym dwójkowym i dwójkowym w otoczeniu [post o tym był w archiwum, o chromosomach] - to nie byłabym w stanie nic zrozumieć. Czym one są. Teraz rozumiem i rozumiem czym sama jestem. Jestem sama złożonym systemem, ale funkcjonuję też w systemie. To proste, i temu podlegają różne zadania. Jednym steruję ja a mną steruje nadrzędny.

Dla kierunku ewolucyjnego mam zadanie prokreacyjne, bo jesteśmy w skali czasu narzędziem spełniającym kod nadrzędny, ale też sama dla siebie jestem autonomiczna, stąd wydaje mi się że "życie ma sens i na tym koniec". Zatem nie interesuję się niczym więcej, po za skalą mojego życia tu, niż zdobyć jedzenie, partnera i urodzić, wychować i umrzeć. Tak?

A okazuje się, że jestem tworem, który trwa dalej, wykonał zadanie w ciele skwantyzowanym, ale zapis pozostał.  Pytanie czy celowo, czy jest to efekt uboczny. To można laboratoryjnie ustalić. A może po prostu idzie to dalej naprzód [w cyklach powtarzalnych], aby powstała sztuczna technologia obsługiwania tych zapisów czyli nas po śmierci. Co my teraz wymyślimy? Co chce proces kwantyzacji i wydzielającej się strefy zapisów, czyli po staremu odniosę to do antymateri. Sądzę, że jasnowidze będą w stanie odebrać wiele z kodów ewolucyjnych. Ale ja jasnowidzem nie jestem, chcę poznać mechanikę i zarządzać informacjami KODOWO!  Na to musi być "prosty" sposób przełożeniowy.

Czy te zestawy białkowe nie wyglądają jak galaktyki?

Plik:Lokalizacje.JPG
..zakręcony ten post, ale najważniejsze z niego jest "2".

http://www.youtube.com/watch?v=gZvqcW4SN58
http://www.youtube.com/watch?v=JW6r6UalumA

To "mitozowanie", buduje mechanizm przełożeniowy, buduje drabinę. Samiec i Samica też mitozują. Mitozuje Kwant Ziemski z Polem Magnetycznym {czyli Polem Zapisu}.  Po prostu to co się dzieje wewnątrz Ziemi wymaga innego czasu patrzenia na to. Bo to niewiele znaczy, liczy się końcóweczka budowli, to co po za kwant wychodzi. Może stąd ekspansja w kosmos i przetrwanie. To jest klucz do poznania, a raczej do budowania technologii. Bo przerywanie tego mechanizmu wychodzi nam na szkodę. [jak GMO]
Stąd też różnorodność systemowa, pośrednia, którą za to łączą warstwy/systemy spajające pierwsze.  Ktoś nie myślący całościowo bierze martwe ciało "Franka", pompuje w niego powietrze i myśli że ożywi człowieka.  A człowiek to mitozujące się mechanizmy począwszy od tych warstw światła z których najpierw powstała Ziemia. Potem to światło poprzez warstwy systemowe zaczyna ewoluować właśnie poprzez mechanizm wyżej opisywany, czyli kodowy wewnętrzny z kodem zewnętrznym, i mamy PROCES  BUDOWY i zasilania przełożeniowego. Ponieważ nie jest on trwały i wieczny, dlatego istnieje coś takiego jak cykle. Małe żyje krótko i ma więcej cykli, duże długo i ma mniej cykli [w tym samym czasie], natomiast czas to składowa skali wielkości systemów jakie pokonać musi kod kwantyzujący światło. [Tu wiele błędów założeniowość teleportacji].

Wiem że tak jest, bo taka jest technologia pojazdu ESLN.

Tak samo nie istnieje obecnie pojmowana "sztuczna inteligencja" bo musi ona mieć mózg nadrzędny, a jest to mechanizm nieskończony lub można go rozpatrywać fragmentarycznie w dalszym ciągu zadaniowo. Zawsze istnieje jakaś hierarchiczna kontrola.

http://www.youtube.com/watch?v=kVMb4Js99tA




















http://www.youtube.com/watch?v=yPnrLAK3BK4    
"Elektrony są świadome. "
To ważny link filmik, bo [hehe tu trochę się uśmiecham], - bo cała nauka kodowa będzie posługiwała się elektronami.  Niby proste, a jednak nieproste. Z "głowy" tego nie wytłumaczę, jedynie nakreślam tu jako przewodnik, ja muszę dojść aksjomatem, wynikiem do tego.  A wy macie to sprawdzać. Czas nie ma znaczenia. 

ELEKTRONY MITOZUJĄ [dwójkują] z otoczeniem - A TO JEST START KODOWANIA - KIERUNEK + i - . NO I SYMETRIA.  Zatem wracając do początku posta - zmieniamy poprzez technologię tu na ziemi budowaną - życie pośmiertne, wpływamy na zapisy wszystkim, co ma związek z manipulacją elektronami. SAMOKODOWANIE POPRZEZ NAUCZANIE. Tak działa Universe.  

Czyli... najpierw pomyśl właściwie. :)






czwartek, 29 listopada 2012

MOON - SZTUCZNY SATELITA?

Gdy Powiem wam, że Księżyc zbudowały dawne cywilizacje, oj...baaaardzo dawne, to czy uwierzycie?
Niestety to prawda, niestety - bo mało wiemy o procesach i cyklach, nauka wciąż nie łączy Astrologii z Fizyką i Mechaniką. Księżyc nawet jako "odłamek Ziemi", musiał być wynikiem programowym procesu kodowania, wynikowości.
http://forum-przebudzenie.rozwojduchowy.net/?/p/3443/czym-jest-ksi%C4%99%C5%BCyc?
W internecie aż huczy, czemu ja dopiero teraz się o tym doczytuję?

Piszę to dość pewnie, dlatego że już w początkowej części aksjomatu [albo w archiwum] w którymś z postów, ale nie mogę go znaleźć teraz, pisałam że musielibyśmy konstruować wielkie kule czy balony na orbicie, aby zarządzać pewnym przepływem informacji.  Zatem jeśli istniały rozwinięte cywilizacje mogły mieć tą wiedzę! To nie jest takie trudne przy dobrych chęciach. Skoro mój mózg do tego doszedł.  Ha! Znalazłam! [Ale co z tego wyjdzie dowiemy się może za parę lat]
http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2011/04/antygrawitacja.html

Oczywiście wtedy Księżyc był dla mnie księżycem o jakim uczyłam się w szkole podstawowej i w bajkach, a nie sama badałam to coś. A tu proszę jakie informacje dzisiaj.
Tak czułam i tak wynika to z aksjomatu mimo że ryzykowałam szalone wizje, a tu wcale takie nie są, a wręcz RACJONALNE z punktu widzenia mechaniki i informacji. Dzisiaj mam potwierdzenia, ale jeszcze daleka droga do analizy tego zjawiska mechanicznego sterowania kodowaniem. Co innego gdybać, a co innego mieć mechanizm sprawdzający jaki ESLN buduje. Nawet gdy coś przeczuwam to najpierw to sprawdzam, czekam.

http://www.youtube.com/watch?v=fnyb4mjB9AA
http://www.ufoinfo.pl/index.php?id=420  
Oto nadesłany link przez znajomego, jeśli ktoś chce na ten temat wiedzieć więcej. Swoją drogą niedawno pisałam o Księżycu. Pamiętajcie, co stale tu podkreślam, ten projekt na bazie informacji zwrotnych buduje i potwierdza się sam, to sieć informacji w układzie."Znaki".
A pro po  linku górnego, sam fakt, że księżyc nie rotuje osiowo, stanowi o tym, że nie jest naturalny. Chociaż tu nie można aż tak upraszczać, bo kwantyzacja istnieje po to, by zasilać jednocześnie, samodoskonalić się i zmieniać, lub wykonywać zadanie przełożeniowe, zatem badanie zasilania i PRZEŁOŻENIA da nam dopiero odpowiedzi czym jest Księżyc. Musimy zająć się systemami. No cóż, mamy bidę naukową, bidę że aż piszczy...

Nie wolno mi popaść w obłęd szukania i sprawdzania, bo to nie na tym polega, wtedy dokonałabym wielu błędów. "Eksperyment myślowy ESLN" nie oznacza, że dotyczy fantazji. On ściśle polega na odczytywaniu tego, co zapisane jest w Polu Magnetycznym i podlega ponownemu wykorzystaniu przez naturę kwantyzacji w cyklach powtarzalnych samouczących.  Mechaniczny system rotacji, i przetwarzania informacji, budujący z kodów stan materii. Odczytywany następnie przez nasze tak zwane zmysły.O zapisach w Polu Magnetycznym Hinduska wiara wie od dawna, wiedziano o tym przed Biblią, która zapożyczyła z tejże wiedzy, i szkoda, że ta wiedza zniknęła, ale dzisiaj się odbudowuje. Wystarczy zmienić założenia.

Wstępnie tak nazwałam projekt, ale już w tej fazie, jest on samonaprowadzany. Od roku 2014 zacznie się realizować, czyli kwantyzować.

Ale nie napisałam tu nic zaskakującego, w necie sporo na ten temat, ludzie wciąż wynajdują jakieś dane, z tego co widzę pobieżnie, podobno są jednostki badawcze, które to wiedziały już dawno, ale że mamy kiepską fizykę to durnie nic przez te lata nie wyjaśnili, potwierdzili czy zbadali. NASA też podobno kiedyś się z tym "wygadała".  Nie dlatego durnie, że mają złą fizykę, bo ona nam wiele dała i jest wkodowana w system ewolucji i rozwoju informacji, ale durnie bo zamykają się przed nowym nie pozwalając młodym mówić, lub sami są tchórzami, by coś zmienić. A analizować można jak po nitce do kłębka, co tu udowadniam, bo przecież mamy ciągłość kodową, mechanizm i rotację, to musi się dać odczytywać. Jak to możliwe, że przez tyle stuleci nie wiemy nic o budowie Piramid, które tam w Egipcie stoją. Zatem nadal jesteśmy w procesie kodowym, który nas naprowadza na poznanie, dlatego i fizyka musi się zmienić. Każdy cykl musi dokonać pewnych procesowych odłączeń, bo polega na samodoskonaleniu poprzez analizę, czyli dostaje nowe informacje by się rozwijać, ale generalny kod jest zawsze generalnym. Zawsze po zdobyciu informacji, wrócimy na drogę "prawdy". TO JEST MECHANIKA.CEL. Kod celu.

Na pewno rozwój Nowej Fizyki przeobrazi te instytucje [mające te dane] w potęgi, ale po prawdzie będzie tylko jedna - ESLN. Za dużo jest instytucjonalnych błędów i ograniczeń przepisami, papierami etc, żeby Nowe karmić zgliszczami starego. 

Nie chce mi się tego sprawdzać i szukać w necie, Martynka wymaga teraz trochę więcej opieki i nauczania, święta idą, trzeba się wyciszyć.  Na to wszystko przyjdzie odpowiednia pora. Nie wolno się spalać.
Myślę, że Amerykanie i wiele naukowych i nienaukowych grup o tym wie, być może bez potwierdzenia, ale już dawno czytałam i zamieszczałam tu link, o tezach dotyczących manipulacji Planetami w układzie współrzędnych. No nic nie bierze się z niczego. A na pewno ESLN jest jedyną Fizyką INICJATOREM na bazie Teorii Obrotu, która daje możliwość wyjaśnienia wszystkiego i to też w tym procesie czyni. I nie ja to wymyśliłam - to się DZIEJE.
http://blogs.airspacemag.com/moon/2012/10/once-in-a-blue-moon/



A w ogóle dzisiaj trafiłam na dokument Lema i warto mu poświęcić trochę uwagi. ESLN zostawcie w spokoju. ;)

Aha, tylko błagam nie budujmy sekt, sensacyjnych ugrupowań, które robią ze świata wielki tajny akt zbrojny, tylko zróbmy z tego najnormalniejszą spokojną tendencję poznawczo naukowo badawczą, gdzie każdy w zaciszu własnego domu, ma świadomość że uczestniczy w programowym cyklu kodowania. Ma umysł [dosłowny system transmisji danych z pola informacji] zdolny przenikać całą przestrzeń Pola Magnetycznego, łączyć, uczestniczyć, programować w zasięgu skali i nie musi walczyć o "prawdy", bo one się same realizują inicjowane kodami. Istniejemy jako chaos informacyjny ogólnie, a nadrzędne kody jakie czynią z nas procesy są nam nieznane i nie kontrolujemy ich bo wiedzy tej nie ma.  Jak to kolega rano napisał: "Jak w niebie tak i na Ziemi". A energia musi pozostawać w równowadze, żadne nerwowe i ekscytujące elementy nie są słuszne, są nielogiczne mechanicznie. O wiele szybciej nastąpią korzystne zmiany, gdy podporządkujemy się prawom mechaniki natury, aniżeli własnym bojaźniom, stresom i żalom. [nie po ludzku działajmy]




STANISLAW LEM - WIDZIAL WIECEJ

http://menstream.pl/wiadomosci-rozrywka/to-lem-wymyslil-google-i-matrixa-nie-tylko,1,905653.html

Ciekawe, że jego przeczucia, czyli przekaz kodowy sięga dalej niż teraz.... 

poniedziałek, 26 listopada 2012