http://rynekisztuka.pl/2011/08/04/obraz-agaty-kleczkowskiej-sprzedany-za-160-000-zl/
Na prawdę śmiech mnie ogarnia... -
tam gdzie sztuka tam władza! [W szerokich granicach tego pojęcia].
Mam nadzieję, że autorka nie będzie mi miała za złe, za promocję jej obrazu i własną sugestię. Jako nabywca miałabym właśnie taką. A jest to
arcydzieło naszych czasów. A tak.
Ono może się nie podobać, może być kiczem, ale coś wyraża! Arcydziełem kolekcjonerskim się stanie i być może w kręgach myśliwych, kto wie. Chagal się wielu nie podoba, a jest arcydziełem.
Trochę ta współczesność nam dokucza, co?
Po pierwsze dla mnie jest to powrót w bardzo fajnej postaci do stylu Art-Deco, który uwielbiam i pisałam o tym stylu wcześniej tu:
http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2010/12/odrodzenie-sztuki-przesanie-dla.html.
Po drugie obraz jest przesycony w barwach i w samej pozie jelenia - erotyzmem i chucią. W końcu za coś klient musiał zapłacić! Przecież nie za to co widzi, ale za to co... poczuł...
http://www.youtube.com/watch?v=3K6qgb_zqZs
Jak widać można kochać jelenie, a i jelenie pragną mocno. Obraz w sypialni może przyprawiać o zawrót głowy, a gdy zbierze się wokół niego grupa "intensywnie przeżywająca" sztukę, obraz nabierze jeszcze większej wartości, zazdrości, aż wreszcie pragnienie posiadania - i mamy rynek.
Pan Dwurnik się sprzeciwia się jednak wycenie obrazu Kleczkowskiej na 160 tyś.
http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114530,10993725,160_tysiecy_po_raz_pierwszy____Ktos_da_wiecej_.html
OBRAZ JEST TYLE WART ILE CHCE ZA NIEGO ZAPŁACIĆ KLIENT
http://www.artbiznes.pl/index.php/sztuka-nie-wojna/
Jeżeli obraz kryje w sobie tyle emocji co półprzezroczyste szmatki na nagim ciele kobiety, to jest już przygodą wartą posiadania. W sztuce chodzi o zawoalowanie oczywistych faktów. I to jest fantastyczne. Bo uruchamiamy całe swoje ciało, zmysły, mózg - do odbierania rzeczywistości. Włączamy fantazję i wyobraźnię, która dalej jak przełożenie, uruchamia instynkty łowieckie, zwierzęce, seksualne, i wiele innych (akurat to mój punkt odbioru).
My robimy tak na co dzień (marnotrawiąc energię i zanieczyszczając Pole Zapisu) - rozmyślając: a co ktoś myślał, co powiedział, a czemu ja tak postąpiłem, a mogłem inaczej etc. Dopowiadamy sobie fikcyjne scenariusze, aby poczuć ulgę albo się pognębić, co jest szkodą dla naszego zapisu danych w Polu Infoenergetycznym.
A sztuka to ROZUMIE, powstaje zamiast myśli terroryzujących pole zapisu i dlatego w ogóle powstała, to upust emocji. I ma głęboki SENS.
Proszę o tym pamiętać: Sztuka nie jest rynkiem, nie może posiadać ceny. Natomiast rynek Sztuki staje się już niebezpiecznym orężem gospodarczym - rynek sztuki zbudowały zdarzenia i czas, bo wszystko zaczyna trwać i się sumować, upodabniać - to znów tworzy jakiś NOWY SYSTEM.
Piszę o tym w nawiązaniu do artykułu Chrześcijańskiego tutaj --->
http://www.piotrskarga.pl/ps,8914,2,0,1,I,informacje.html
Znajdziemy tu mnóstwo żalu i niepotrzebnej już nikomu analizy powstania Unii Europejskiej, a wniosków konstruktywnych i konstrukcji - żadnej nie widzę - no to po co? A idea Unii była doskonała, jedynie brak dalekowzroczności i zachowania kulturowości ludzi innych [mas], [niż wrażliwych na sztukę] - spowodował ciąg zdarzeń.
http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2011/05/cafe-vachette.html Pod tym linkiem, [obok i za], jest kilka znaków szczególnych Elit Inicjujących zdarzenia, które po czasy obecne istnieją już jako ciąg konsekwencji. Ale Unia powstała jako myśl wrażliwych kolekcjonerów i miłośników sztuki, m.in Josef Reitinger znajduje się wśród pierwszych wizjonerów i grupy miłującej "jelenia". Rozumiecie?
Nie może powstać na świecie nic globalnego nawet grupa trzymająca władzę - bez umiłowania sztuki! Bądźmy mądrym narodem.
Zacytuję dzisiaj kolegę z facebooka bo dyskutujemy ostro: "
Bo zawsze tłum jest destrukcyjny, zniszczy wszystkich, którzy wyrastają ponad przeciętność. Społeczeństwo masowe niszczy każdą wielkość, także intelektualną."
I o to chodzi. Żale posiadają TŁUMY. Bo, nie mam nic przeciwko intelektualnej wartości, wybitnej i wrażliwej jednostce, która chce stworzyć globalną ideę dobrze połączonego środowiska. Które się porozumie. I niestety przetrwa, dlatego wszyscy zdolni naukowcy i podobni twórcy w duchu - bądźcie jednostkami. "Jednostka" przełącza układy bistabilne, których nie uaktywniasz, jeśli jesteś masą! Wierz mi!
Fundament ESLN bada temat konsekwencji zdarzeń poprzez połączenia i skalę. Bo wie, że zapis jednostki pozostaje wieczny... Gdzie i jak? To jest zadanie dla jednostek. I cieszę się, że znalazłam dla tego tematu taki współczesny i fantastyczny, "mocny" obraz tej polskiej artystki.
http://rynek-sztuki.pl/index.php/2011/obraz-agaty-kleczkowskiej-sprzedany-za-160-000-zl/ obraz ze strony.
http://www.youtube.com/watch?v=PwErxUeFN5s a tu piękna demonstracja!
Dopisek - Okazało się, że obraz jest plagiatem stylu, chyba, że obie w niezależny sposób stworzyły to samo - może tak być. Sny symboliczne mamy wszyscy takie same!!
http://artworldsee.blogspot.com/2010/08/bogart-cleo-new-dog-art.html